niedowaga duzy apetyt dorosla osoba

witam! zainteresowalam sie ta choroba, odkad szukam przyczyny swojej niedowagi, otoz wyglada to cale zycie tak, ze moje b. latwo schudnac ale przytyc juz nie, to wyglada tak jakby jedzenie prawie przelatywalo przeze mnie, a jem b. duzo, co jest czasem nawet uciazliwe, bo czesto jestem glodna. mialam robione badania na tarczyce ale jest ok. krew jest dobra, nie mam niedoboru, ani anemii. chyba jednak nie robiono badania na zelazo. podejrzewano tez ze to kwestia zaburzenia odzywiania i wmawiano mi ze tak naprawde wydaje mi sie ze jem, a widocznie musze nie jesc skoro nie wracam do normalnej wagi. (mam bmi 17,9 obecnie, nie jest to tak zle ale tez niepokoi mnie ze nie jest w normie i ze moja waga stoi w miejscu, niewazne ile zjem) moi rodzice nie sa chudzi wiec to nie jest sprawa genow. jestem alergikiem, astmatykiem i mam zaburzenia depresyjno-lekowe. bardzo duzo spie i szybko sie mecze. chcialabym wykluczyc celiakie, zastanawiam sie czy najpierw nie zrobic badan krwi w tym kierunku. czy jest to mozliwe w panstwowej przychodni? nie wiem czy moj przypadek kwalifikuje sie do podejrzen, nie chce robic od razu biopsji i gastroskopii na hurra, zwlaszcza ze kosztuje majatek w warszawie.
chcialabym poznac Waszą opinię co do mojej sytuacji. pozdrawiam.

 

Yasmin i Adipex

Z tego co się orientuję, to Adipex jest lekiem silnie odchudzającym i ma tez działanie nieco psychotropowe-raz, ze silnie uzależnia, to dwa, że powoduje stany depresyjne i huśtawki nastrojów. Jeśli chcesz zrzucic par kilo, proponuję slownię, albo nawet lepiej-basen. Na Twoim m-cu nie ryzykowałabym stosowania Adipexu i tabl. anty jednocześnie. To moze wprowadzic spore zaburzenia w organizmie i tym samym mniejsza ochronę antykoncepcyjną.

Crohn choroba związana z psychiką?

Mnie się wydaje, że my mając chore jelita i nie tylko (mam na mysli cały układ pokarmowy), mamy zaburzone wchłanianie wielu składników odżywczych. Za czym zaburzenie gospodarki biochemicznej organizmu, co może powodować obniżenie nastroju, a czasem nawet stany depresyjne i lękowe. Sama wiem to po sobie, bo miałam takie przypadłości przed rozpoznaniem choroby Crohn'a. Ciągle bóle głowy, niedotlenienie kory mózgowej. Wierzę, że zaburzenie neurologiczne w naszym przypadku mją swoje podłoże w złym wchłanianiu pewnych słakdników, choćby magnezu i żelaza. Pozdrawiam

depresja??

Biorę Sulpiryd na depresję i cu, ale moim głównym "antydepresantem" jest Efectin. Lek szybko poprawia sytuację psychiczną Mam zaburzenia depresyjno-lękowe i chyba wypróbowałam już wszystkie leki na głowę Polecam efectin! Hydroxyzyna może uzależniać, prawie mi się to udało. Na noc mam zolpiden, ale to dwudiazepina i można po niej mieć hmmm "filmy, ale ogólnie śpi się dobrze. Teraz na noc biorę cloprithixen, bardzo dobry i chyba nawet lepszy od zolpidenu. Jak byśmiała jakieś pytania to pisz, chętnie pomogę

 

dołek

No i dołek dorwał i mnie.Skradał się cały tydzień.W niedzielę już nie miałam siły wstac z łóżka.Wczoraj udaliśmy się do psychologa....i psychiatry.Kiedyś już musiałam korzystac z jego pomocy.Mam organiczne zaburzenia depresyjno-lękowe.Oczywiście zapisał receptę( nigdzie nie ma takiego leku)"Citronil",ale obiecali w jednej aptece że go sprowadzą.Boje się...nachodzą mnie głupie myśli ,nie mogę się skupi na niczym,,ej nic mi nie wychodzi,nawet wody nie umiem nastawic bo czajnik stawiam obok zapalonego palnika
' .Beczę i sama nie wiem co chcę(tak naprawdę to nie chcę nawet o tym gadac)Przepraszam-zanudzam..odezwe sie jak będzie lepiej...musi byc...

dołek

Iffonka, -to nie to co masz na myśli.Ja już ponad 10 lat jestem po wszystkim.Leczę się na organiczne zaburzenia depresyjno-lekowe.Co jakiś czas to powraca.Nie ma mnie wtedy dla nikogo ,nic mnie nie obchodzi,i tak jak zazwyczaj boje się smierci,to w takich momentach nie chce mi się życ.(myślę że wiesz o co mi chodzi.)pablo.photo,
czasami spłynie dołek ,ale czasami robi się z tego dołka rów.ewa m, Wiesia, bardzo dziękuję że jesteście.Jestem chyba uzależniona od forum,i jak już lepiej pragnę byc znowu z Wami.Dziękuję wszystkim.

[10.10.2006r.] Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego.

10 października 2006 r. obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego.
Dowodem na to jak ważnym tematem jest zdrowie psychiczne jest fakt, że według Światowej Organizacji Zdrowia, zaburzenia psychiczne dotyczą aż 20% ludności. Najczęściej są to zaburzenia związane z depresją, która dotyka już 100 milionów osób na świecie. W Polsce na depresję cierpi co dziesiąta osoba.
Włączając się w obchody Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego zapraszamy Państwa na cykl spotkań ze specjalistą psychiatrą Markiem Tomaszewskim.
Pierwsze spotkanie odbędzie się w Dużej Sali Stropowej Ratusza Miejskiego w Brzegu
13 października 2006 r. o godz. 18.00.
Tematem spotkania będą : „Zaburzenia depresyjne, lękowe i nerwicowe” .

Jednocześnie w cyklu artykułów przybliżymy Państwu wybrane problemy z zakresu zdrowia psychicznego.

Wojciech Huczyński
Burmistrz Miasta Brzegu

Źródło: Miejski Serwis Informacyjny

[10.10.2006r.] Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

13 października 2006 r. w ramach obchodów Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego, rozpoczęty został cykl spotkań ze specjalistą psychiatrą Markiem Tomaszewskim. Tematem spotkania, które miało miejsce w miejskim ratuszu, były: "Zaburzenia depresyjne, lękowe i nerwicowe".
W spotkaniu uczestniczyli m.in. Iwona Ziobrowska - Kowalik (kierownik Biura Spraw Społecznych i Zdrowia Urzędu Miasta w Brzegu) oraz pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i Punktu Pomocy Kryzysowej.
Pan Marek Tomaszewski zwrócił uwagę na częste mylenie objawów depresji i nerwicy. Natomiast właściwa diagnoza jest niezbędna do podjęcia skutecznego leczenia.
Drugie spotkanie odbędzie się 20 października 2006 r. o godz. 18.00 w Dużej Sali Stropowej Miejskiego Ratusza w Brzegu a tematem spotkania będzie: "Stres i zdrowie psychiczne".
Zapraszamy do udziału w spotkaniu wszystkie osoby zainteresowane ww. tematyką.

Sławomir Mordka
Rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Brzegu

jestem nowa....szukam sama nie wiem czegoRUCH S.A.

Kinga,licealistka.
Od niedawna pod opieką psychologa i psychiatry. Zdiagnozowano zaburzenia lękowo depresyjne z pojedynczymi cechami psychotycznymi. Wszyscy twierdzą ze "mi przeeeeejdzie" ale jakoś nie mogę w to uwierzyć. Nie zanosi sie na to...
Na forum trafiłam,bo szukałam informacji o leku,który zapisała mi pani psychiatra,ale postanowiłam zatrzymać się tu na dłużej. Wypowiedzi niektórych osób wydają sie być bardzo bliskie mnie,a to pokrzepiające. Witam wszystkich i pozdrawiam bardzo serdecznie Adelaide.

Proszę o pomoc- nie wiem co się dzieje!!!

Adelaide nerwica nie jest chorobą psychiczną.Teraz nawet lekarze nie używają tego terminu,tylko nazywają to zaburzeniem lękowym,lub depresyjno-lękowym.Z tego względu nawet psychiatrzy nie traktują nas poważnie,bo to "niepoważna"przypadłość.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_nerwicowe
http://www.medigo.pl/arty...roba_duszy.html

Jesteśmy "świrnięci" i "nieprzystosowani"zgadza się.Nikt tego nie zaprzecza.

Nowa...samotna...zbłąkana...

Witam.
Dzis znalazlam to forum,a niestrudzenie szukalam podobnego miejsca od pon.
Nie wiem dokladnie jaka jest diagnoza mojego stanu,ale na wypisie ze szpitala napisali mi "ostra reakcja depresyjna", do tego wczoraj doktorek dolozyl zespół natręctw i zaburzenia lękowe:( wiec cos w tym stylu. W szpitalu znalazlam sie 9 lipca,po probie s...:( od tego czasu,jest tylko gorzej. Nie chce narazie przyjmowac lekow,zdecydowalam sie jedynie na Xetanor i dzis biore pierwsza dawke.
szukam osoby ktora ma podobne doswiadczenie,chcialabym z kims o tym pogadac,poradzic sie a moze ktos jest w stanie mi jakos pomoc i pokierowac:(
pozdrawiam, ja i moja depresja.....

Napady paniki...

Cytat:IBS powinno się leczyć u psychologa, ponieważ tutaj potrzebna jest terapia/trening radzenia sobie ze stresem, pogodzenia się z chorobą i jej skutkami, znalezienia dla siebie dobrych rozwiązań. Psychiatra zajmuje się czym innym.



Bardzo konkretne stwierdzenie.
Jakos niewidze przeciwskazan, by jedno polaczyc z drugim !
Mam nadzieje, ze "Psychiatra zajmuje się czym innym" nie jest rownoznaczne z jakims sugerowaniem chorob psychicznych ?
Psychiatra jest lekarzem, jesli przepisze leki to odpowiednie....dodam tylko, ze wielu z nas przewlekle chorych cierpi na zaburzenia depresyjne psychosomatyczne.
Wystarczy poczytac ten watek i podobne.
Nie ma pigulek szczescia, ale sama rozmowa teraupetyczna czasem nie wystarcza,
czasem trzeba sobie pomoc dodatkowo np. lekiem, choc wizyta u psychiatry to nie tylko wypisywanie recept, to takze terapia.

Anna Karenina - Lew Tołstoj

Anna wykończyła się z powodu nerwicy depresyjno-lękowej , w którą wpędziło ja wykluczenie ze społeczeństwa i przymusowe odosobnienie w towarzystwie Wrońskiego . On jako mężczyzna był niezależny i miał swój krąg społeczny , niezależny od salonów , więc jego ostracyzm nie dotknął tak jak jej. A że była bardzo uczuciowa i kierowała się wyłącznie emocjami , wszystkie uczucia zogniskowała na Wrońskim , żądając całkowitej wyłączności , żeby on zastąpił jej świat , co - jako niemożliwe - doprowadziło ją do całkowicie zaburzonego odbioru rzeczywistości .

Mam wrażenie , że koncepcja Anny się Tołstojowi zmieniła w trakcie pisania i wymknęła spod kontroli - początkowa kobieta z sercem na dłoni , będąca jednym wielkim uczuciem , pełna empatii , zamienia się w istotę tych cech prawie pozbawioną , z wyjątkiem uczucia do Wrońskiego i Sierioży z białej nagle staje się czarna , bez żadnego etapu przejściowego , jakby ktoś przekręcił wyłącznik i pozbawił ją większej części jej osobowości , jeżeli nie całkowicie ją zamienił na inną .

Nie... bo nie...

Nie wiem już sama... Spędziłam dzisiejszy dzień analizując wraz z moim facetem obraz moich zaburzeń. Doszliśmy do wniosku, że istnieje związek przyczynowo skutkowy między moimi stanami depresyjnymi, a lękiem lub frustracją. Stan lęku lub frustracji występuje bezpośrednio przed stanem depresyjnym. Czas trwania stanu depresyjnego i jego "powaga" są wprost proporcjonalne do intensywności lęku lub frustracji. W kilku przypadkach udało mi się przez uspokojenie/rozładowanie frustracji uniknąć pojawienie się stanu depresji...
Bogatsza o te spostrzeżenia przeszukałam internet i znalazłam lek, który chciałabym wypróbować jako element przerywający ciąg przyczynowo skutkowy na etapie lęku. Mam na myśli lek z grupy benzodiazepin: alprazolam.
Ponieważ bardzo szanuję Twoją opinię jestem bardzo ciekawa co o tym sądzisz Anima i jak według Ciebie mogłabym przekonać mojego lekarza, że to lepszy wybór niż fluoksetyna.

Nie... bo nie...

Cytat:i teraz możesz wykorzystać to co wiesz
i zmienić coś w swoim życiu tak by było lepsze, łatwiejsze, mniej bolesne.


Dowiedziałam się paru rzeczy, cały zeszły tydzień byłam pozytywnie nastawiona... aż do wczoraj... Wieczorem trafiłam na mur... mur własnego lęku. Nie pamiętam życia przed stanami depresyjnymi, niewiele pamiętam z życia przed żyletką... nie pamiętam siebie, o ile coś takiego jak ja kiedykolwiek istniało... Leczę się z objawów, a czuję, że nie ma we mnie nic poza moimi objawami... żadnych marzeń, pragnień, dążeń, zainteresowań... nic. Teraz jestem autoagresywna... a bez tego w ogóle mnie nie będzie... będę żadna. Wczoraj się tego przestraszyłam, a dziś już chodzi za mną żyletka - kolejny dowód na to, że to lęk jest podstawą moich zaburzeń... bo dziś już się nie boję... dziś chce się ciąć.
Cytat:Ja bym chciała umieć opowiedzieć komuś mój tzw życiorys. Moje próby do tej pory kończyły się ...ech...szkoda nawet gadać - i to face to face tylko z terapeutą...


A mi jest łatwiej mówić na grupie niż do kogoś w 4 oczy... gdy nie ma konkretnego odbiorcy... to tak trochę jakby się mówiło samemu do siebie, poza tym nie czuję się tak bardzo oceniana przez grupę jak w rozmowie z samym psychologiem.

Zaczynam świrować... (Arek)

Cytat:
Na początek do psychiatry, obowiązkowo...

Byłem, dwa razy. Pierwsza diagnoza to brak pewności siebie a druga to zaburzenia depresyjno-lękowe. Potem były tabletki, które powodowały jedynie suchość w gardle i ból głowy, żadnej poprawy. Psychiatrzy tom konowały, którym zależy jedynie na ściągnięciu stówki za wizytę a pacjent to kolejny głupek, któremu można przepisać nawet pietruszkę jako placebo...

Moje lęki

Ccholera wcięło mój post , napisze od poczatku zburzenia depresyjno- lekowe leczy sie u psychiatry .Moim zdaniem warto znależc przyczynę takich zaburzeń .Sama jestem pod stałą opieką lekarza i biore leki przez niego przepisane .Przydałaby sie terapia , mnie nie zaproponowano takiej formy leczenia , a szkoda .Moja wizyta u lekarza wygląda tak .Wchodzę i dostaaaaje recepty , koniec wizyty , awięc żebysmy tylko zdrowi byli.

Oto ja, miejsce by się przedstawić

Dzięki za miłe przywitanie choruję na zaburzenie depresyjno lękowe o podłożu organicznym tak jest napisane na wypisie z oddzialu dziennego jeżeli chodzi o tą końcówkę to nie wiem co oznacza.Będę jutro u lekarza to się dowiem
Jeżeli chodzi o forum to pomalutku poczytam i jeżeli będę umiała to będę próbowała coś napisać.Cały czas nawet gdybym chciała być z Wami to nie mogę bo to jest komp córki

Brzuszkowe 2009

puszczyk, coś takiego z ulotki:
Cytat:4.8. Działania niepożądane
Podczas stosowania progesteronu, który jest identyczny z hormonem endogennym, działania niepożądane występują sporadycznie.
Opisywano w pojedynczych przypadkach senność, zaburzenia koncentracji i uwagi, uczucie lęku, stany depresyjne, bóle i zawroty głowy.

Prośba do "nowych"

Witam! Może w skrócie o sobie-leczę się już wiele lat,ale tak naprawdę psychiatrycznie 5 lat.Byłam 2 razy w szpitalu i 2 razy na dziennym oddziale psychiatrycznym 2-go stycznia znowu idę na oddział. Leczę się na zaburzenia depresyjne-lękowe.Ostatnio czuję się gorzej.Mam męza (który mojej choroby nie rozumie) oraz studiującą córkę.Może narazie tyle.Pozdr..

Prośba do "nowych"

Witam Was Wszystkich!
świetnie że nas przybywa, od wczoraj ja też jestem z Wami. Mam na imię Jadwiga, 28lat i mieszkam w małopolsce. 4 lata temu urodziłam dziecko i wtedy też rozpoczęły się moje problemy a zaczęło się od ostrej depresji poporodowej której jeszcze wtedy nie leczyłam bo neurolog do którego trafiłam stwierdził że moje zabużenia są spowodowane brakiem odpowiedniej ilości płynów w organiżmie no i rzecz jasna uzupełniałam te płyny a moje dolegliwości wciąż się nasilały. Później było już tylko gorzej. Całymi dniami płakałam, nie zajmowałam się dzieckiem, ciągle traciłam przytomność, przez pół roku prawie nie wychodziłam z domu z powodu dopadających mnie różnych lęków. Kiedyś poprosiłam męża aby mnie non stop pilnował bo boję się że mogę sobie zrobić krzywdę. Leczę się 4 lata na zaburzenia depresyjno- lękowe i obecnie czuję się dużo lepiej a to dlatego że mam wsparcie rodziny i nareszcie trafiłam na dobrego psychiatrę w Krakowie.
Cieszę się że będę mogła pogadać z ludźmi którzy znają mój problem i nie robią wielkich oczów słysząc o zaburzeniach psychicznych
Pozdrawiam. jaga

Wypowiadam wojnę "szkolnym bandytom"

NAJCZĘSTSZE PROBLEMY PSYCHOLOGICZNE MŁODZIEŻY

- Zaburzenia lękowe (problemy ze snem, częste wagary, czyli ucieczka i unikanie bycia w sytuacjach potencjalnie trudnych, stresowych, częste zamartwianie się, reagowanie nasilonym lękiem, napady paniki, okaleczanie się). Towarzyszą im: roztrzęsienie, bóle głowy, brzucha, podwyższone napięcie mięśniowe, uczucie duszności, nadmierna potliwość.

- Zaburzenia zachowania i emocji (agresja, zachowania destrukcyjne: wandalizm, przestępstwa, samookaleczenia, nadużywanie alkoholu, narkotyków i innych środków psychoaktywnych, powtarzające się ataki złości, gniewu, notoryczne oszustwa, kłamstwa).

- Zaburzenia odżywiania (nagła zmiana wagi ciała – chudniecie, tycie, zmiany apetytu, odmawianie spożywania posiłków lub ich drastyczne ograniczenie, objadanie się, częste wymioty).

- Zaburzenia depresyjne (wahania i obniżenie nastroju, unikaniem kontaktów z rodziną i rówieśnikami, utrata zainteresowania szkołą, szybkie i znaczne pogorszenie wyników w nauce, zmniejszenie zainteresowania dotychczasowym hobby, myśli samobójcze, utrata apetytu, obniżone poczucie własnej wartości).

potrzebny psycholog w szkole ,
a jak sie okazuje niektórym to nawet psychiatra

1

Lemia
Powiem szczerze ze mi po rexetinie (to odpowiednik serotaxu- chyba tak to się piszę) lęki ustąpiły nawet wczoraj stwierdziłem na terapii że jest mało rzeczy , których sie boję ;D - to głupie ale tak jest :)
I łatwo po nich zasypiam śpie po nich 8-10 godzin.
Początki były trudne w przyjmowaniu tego leku dawał wiele fizycznie odczuwalnych dolegliwości, ale teraz jest ok;D

Mam pytanie skierowane do wszystkich ! ! !

Ja jestem na etapie badań u endokrynologa (hormony) - wiem, że nasz układ nerwowy działa na zasadzie oś hormonalna oś psychologiczna łącząc te dwa zagadnienia można łatwo dojść do wniosku jeśli pierwsza oś jest uszkodzona druga też się sypie jeśli druga jest uszkodzona analogicznie do pierwszej.
Do kobiet (w szczególności do Lemii ;) - lemia poziom prolaktyny (zaburzony) daje tez objawy depresyjne, lęki - badałaś - pewnie nie ;D - radze to zrobić

A do chłopców ;D - bez obrazy żarcik ;D - zbadajcie tarczycę, ACTH, kortyzol, i prolaktynę.

Jak napisał polski psychiatra Kępiński pionier w dziedzinie polskiej psychiatrii 1/3 osób po odkryciu przyczyn somatycznych (guzy, tarczyca, kora nadnerczy, itd, itp.) - opuściła szpitale psychiatryczne !!!!!

Warto się nad tym zastanowić !!!;D

1

hej, na poczatku leczeia objawy uboczne moga byc dokuczliwe

czytajac informacje o leku
MOŻLIWE SKUTKI UBOCZNE:Bardzo często bezsenność, senność, zawroty głowy, biegunki i(lub) luźne stolce, suchość w ustach, nudności. Niezbyt często: zwiększenie apetytu, objawy depresyjne, euforia, omamy, migrena, omdlenia, rozszerzenie źrenic, tachykardia, nadciśnienie tętnicze, łysienie, obrzęk okołooczodołowy, świąd, plamica, bóle stawów, kurcze mięśniowe, nietrzymanie moczu, obrzęki obwodowe, podwyższona temperatura ciała, złe samopoczucie, zmiana masy ciała.

Często: jadłowstręt, pobudzenie, lęk, bóle głowy, niedoczulica, zaburzenia ruchowe, parestezje, drżenia, zaburzenia widzenia, szumy uszne, kołatania serca, uderzenia gorąca, ziewanie, bóle brzucha, zaparcie, niestrawność, wymioty, wzmożone pocenie się, wysypka, zaburzenia seksualne, nieregularne miesiączki, bóle w klatce piersiowej, zmęczenie.

Lek może wpływać na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługiwania urządzeń mechanicznych.

Paplanina

Wczoraj cały dzień i dzisiaj mam coś takiego, że cały czas chce mi się spać, choć sypiam normalnie, w kółko kręci mi się głowie, mam zaburzenia widzenia, przechodzą mi jakieś dziwne prądy przez ciało... I to nie że chce mi się spać, tylko po prostu powieki same mi opadają, choć obudziłam się z 2 godziny temu... Zastanawiałam się czym to może być spowodowane. 4 dni temu, bez kontroli psychiatry przestałam brać leki, które mi przepisał i które powinnam brać. Są one na stany depresyjne, lękowe, różnorakie zaburzenia. Czy te moje wyżej opisane dziwne objawy, mogą być spowodowane tym, że przestałam brać leki?

dzień dzisiejszy

Taa...
Jestem po wizycie u psychiatry i dostałam wreszcie moje upragnione psychotropy. Lekarka powiedziała, że dobrze by było abym jednak wróciła do terapii(aż tak to widać? ).
No i zapytałam lekarki co mi jest i odpowiedziała: "z psychiatrycznego punktu widzenia to zaburzenie depresyjne przewlekłe, depresja z zaburzeniem lękowym"... wujek google mówi - dystymia. Zaraz sobie poczytam z czym to się je bo pierwszy raz coś takiego słyszę.
Jakoś mi lżej skoro wiem co mi jest, tylko nie rozumiem na cholerę mi stawiali tyle różnych na początku diagnoz? eh, co lekarz to opinia pewno jakbym zmieniła lekarza to znów bym się czegoś nowego dowiedziała o sobie .

1

Witam Was wszystkie przyszłe mamy bardzo serdecznie, proszę pomóżcie mi. Nerwicę natręćtw i lękową wraz z zaburzeniami depresyjnymi mam od ponad dziesięciu lat mam 6 letniego synka i chcielibysmy mieć z mężem drugie dziecko. Przez te wszystkie lata z przerwami brałam BIOXETIN, kilka razy próbowałam odstawić leki i udawało się maksymalnie na pół roku-to moje największe zwycięstwo. Pierwszym było urodzenie synka i przetrwanie ciązy która była dla mnie koszmarem może źle to nazwałam ale nerwica w tym czasie nie opuszczała mnie na krok. Udało mi się, teraz jestem bez leków 3 miesiąc ale niestety znowu wróciło. Ponieważ chciałam się poddac psychoterapii napiszcie mi czy znacie dobrego psychoterapeute z Wrocławia. DZIEKUJę WAM I CZEKAM NA pare słów. To moja ostatnia deska ratunku nie widze innego wyjścia, nie chce juz wracać do leków

1

Qvo, zgodnie z ICD 10 F34 to:

Dystymia czyli: depresja nerwicowa, depresyjne zaburzenia osobowości lub przewlekła depresja z lękiem. Ten typ depresji charakteryzuje się przewlekłym obniżeniem nastroju o przebiegu łagodniejszym niż w przypadku depresji endogennej. Diagnoza dystymii wymaga obecności przynajmniej dwóch z następujących objawów:

- zaburzenia łaknienia
- zaburzenia snu
- uczucie zmęczenia
- utrata uwagi
- niska samoocena
- trudności decyzyjne
- poczucie beznadziejności

Przestań więc wymyślać inne schorzenia, szkoda się zakompleksiać

1

Dzięki ze założyłaś ten wątek. Mój przypadek nie pasuje ani to klasycznej nerwicy lękowej ani do depresji.
ja mam zdiagnozowaną nerwice depresyjną i osobowość neurotyczną.
Polecam książkę Karen Horney "Neurotyczna osobowość naszych czasów".

podobno w Krakowie jest swietny specjalista od depresji i zaburzen takich wlasnie jak my mamy

Podaj namiary, co? Plis.

1

Od wielu lat leczę się na zaburzenia depresyjne, lękowe, dystymię itp. Do tej pory było ok. lecz ostatnio zapadłem na na giga doła, poczucie winy i tego że jestem zerem, koszmar który nie może się skończyć, umysł produkuje tylko fatalne scenariusze i poddaje mi tylko dwa rozwiązania, oba ostateczne. Nie boję sie śmierci bo już raz się o nią otarłem
Mam pytanie, czy ktoś próbował uzdrowić się poprzez modlitwę, wiarę

1

W Klinice Zaburzeń Lękowych w Bydgoszczy odstawiono mi lek na krótko, na koniec pobytu otrzymałam wypis z adnotacją: " osobowość lękliwa".
Moja psychiatra, a także inni twierdzą, że nie mam zaburzenia osobowości, nie wiem kto wpadł na taki pomysł by zaburzenia depresyjno-lękowe, zamienić na w/w osobowość.
Nie o tym jednak chcę pisać, po pewnym czasie, w totalnej depresji trafiłam na Oddział Dzienny Leczenia Nerwic przy szpitalu psychiatrycznym w Toruniu, tam ordynator od razu odstawiła lek (właściwie nikt nie brał lekarstw na tym oddziale), a po ok. 2 miesiącach bezsensownego leczenia, pani ordynator mnie zwolniła, bo rzekomo nie chciałam się zmienić na lepsze...
Wypis: zaburzenie osobowości, nie było mowy o depresji.

1

Piotrze to nie tak. Najpierw wypytał się o wszystko, coś zapisywał, rozmawiał ze mną jak sobie radzę z lękami i objawami somatycznymi a ja sobie z nimi w góle nie radzę. Powiedział co moge robić...ale powiedział również, ze mój stan jest na tyle poważny, że musi niestety wypisać mi leki, abym wyzdrowiała, do tego musze wykazac własna inicjatywę a mianowicie zacząć czynnie uprawiać sport, by terapia nabrała rezultatów. Ja jestem zadowolona z mojego lekarza.

[ Dodano: Czw Lut 22, 2007 7:26 pm ]
A powiedzcie mi zaburzenie depresyjno - lekowe to nerwica czy depresja? bo już się pogubiłam....

1

Cześć tomakin. Twój temat wydał mi się bardzo interesujący, szczególnie, że sam chorowałem na tarczycę od dziecka(skoro brałem jod to chyba niedoczynność- tzw.powiększona tarczyca). Chętnie spróbuję tej twojej terapii jodem, spróbować nie zaszkodzi. Mam ostatnio spory problem ze zrzuceniem wagi, pomimo uprawiania jazdy na rowerze, czasem biegów(rekreacyjnie). Nie jestem strasznym grubasem ale mam lekką nadwagę, która przy moim wzroście sprawia, że czuję się odrobinę ociężały. Dziwię się, że większość z was chorych na niedoczynność chudnie, zamiast przybierać na wadze. Ja mam ogromny apetyt(raczej jest on niezdrowy, próbuję pożerać w ten sposób nerwy) a następnie gdy przesadzę mam przychodzi czas na wyrzuty sumienia. Odżywiam się różnie- jem produkty zdrowe i niezdrowe( po równo). Dwa lata temu robiłem badania na T3 i T4, wyszły w normie i dlatego wykluczyłem tarczycę jako przyczynę moich zaburzeń depresyjno-lękowych. Teraz dzięki tobie powracam do tematu.

1

fluoxetyne biore juz rok.wczesniej bralam seronil-mam zaburzenia depresyjno lekowe,dla mnie osobiscie ona nie bardzo pomaga w depresji a i o lękach nie bardzo wiem co powiedziec bo wiem ze po seroxacie czulam sie lepiej jesli chodzi o lęki ale gorzej z depresja wiec kolomyja.W kazdym badz razie nie jstm zachwycona tym lekiem:(ale ju nie chce zmieniac bo mam dosc juz tych eksperymentow lekarskich.

[ Dodano: Sob Sty 27, 2007 6:57 pm ]
Cytat:Ja brałem fluoksetyne ale nie błem zadowolony. robiłem się bardzooo leniwy, straciłem autocenzure i czułem sie jak za szklana szybą.



no wlasnie-ja mam to samo-zyje ale nie wiem ze zyje,jestem tak wyciszona ze wcale nie chce mi sie nic-a to ma mnie chyba pobudzac do zycia?wiec cos chyba nie tak?hhhmmm..dobrze wiedziec ze nie tylko ja tak mam.pozdrawiam.

1

jar23, Pierwszy raz brałam 4 miesiące Fluoksetynę ( to samo co Seronil tylko inaczej się nazywało - Deprexetin) na zaburzenia depresyjno lękowe, brałam za krótko, sama sobie odstawiłam lek bo czułam się super i po pół roku dopadło mnie to znowu, teraz jestem spowrotem na Fluoksetynie od trzech miesięcy i mam ją brać jeszcze ok pół roku :-)

1

Witam paxtin biore od 9 miesiecy w dawce 40mg do tego zazywam jeszcze magnez 500mg raz dziennie rano i kwasy omega3
Lecze sie na nerwice lekowa plus zaburzenie osobowosci typu borderline i fobie spoleczna

Paxtin zaczalem brac w dawce 20mg na dobe z samego rana, przez pierwsze 3 tygodnie byla to istna meczarnia, napady lekow, mysli itp...
Musze powiedziec ze jest to dobry lek, lęk zaczal powoli ustepowac po ok. 2 miesiacach od zazywania a napady paniki,leku i mysli zanikly dopiero po 6 miesiacach, przez ten czas przechodzilem rozne stany depresyjne. Na dzien dzisiejszy musze powiedziec ze moj stan sie ustabilizowal i jest ok.
Najwiekszy minus tego leku to brak checi na sex.. a jesli sie pojawia to bardzo bardzo ciezko jest dojsc :)

Nie wiem jak dlugo jeszcze bede bral ten lek ale na dzien dzisiejszy nie wyobrazam sobie funkcjonowania bez niego.

Dla tych ktorzy watpia w dzialanie paxtinu: bylem w stanie naprawde tragicznym ale dzieki temu ze bylem wytrwaly dzisiaj moge w miare dobrze funkcjonowac. Nie poddawajcie sie zbyt szybko, wiem ze jest ciezko ale warto. Powodzenia

1

hej!ja brałam setaloft przez 7 msc., po 100mg/dobę!cierpie na zaburzenia lękowo-depresyjne, niestety oprocz skutkow ubocznych, takich jak brak laknienia,zawroty glowy, mdlosci i tak mi sie wydaje wzmozona placzliwosc, po tych lekach zadnych skutkow pozytywnych nie odczulam!nawe powiedzialabym,ze po nich moj stan sie pogarszal z miesiaca na miesiac, tragedia!na poczatku choroby nie mialam problemu z deprecha, a po 1 msc brania setaloftu nagle dopadla mnie tez deprecha!i tak meczylam sie z pogarszajacym stanem,zamiast zrezygnowac z setaloftu i sprobowac innego leku-wynikalo to tez z mojego strachu przed nowym lekiem ,ze i tak mi nie pomoze!w koncu moj lekarz wymusil na mnie zmiane leku na anafranil!bylam na maxa zrezygnowana,ale ten lek naprawde postawil mnie na nogi, przestalam plakac,lęki sie zmniejszyly-super!oczywiscie jak na poczatku kazdego leku byly skutki uboczne jak spadki cisnienia, trzesienie miesni, bole glowy, ale to wszystko trwalo ok 1 tygodnia i minelo!biore anafranil 75mg SR teraz juz 1/2 tabletki,ale zaczynalam od calej na dobę!biore od trzech tygodni i moj stan zmienil sie znacznie na lepsze!deprechy nie mam, nieraz zdazaja sie zdolowane mysli ,ale mijaja, niezle radze sobie z codziennoscia, lęki wystepuja bardzo rzadko!napewno w tym wszystkim oprocz tabletek wazne jest pozytywne nastawienie!!!!!!!reasumując, moim zdaniem i w moim przypadku setaloft to lek do dupy!jezeli i wam nic nie pomaga to nie bojcie sie zmienic go na inny lepszy lek-bo na polskim rynku jest ich troche do wyboru!!pozdrawiam

1

Witajcie
Właśnie mam zacząć przyjmować ten lek.Widzę że każdy odczuwa skutki uboczne, których ja się panicznie boję.Lekarka mówiła mi że to jest bezpieczny lek , który nie powoduje skutków ubocznych i jest bardzo dobrym lekiem.
Ja mam zaburzenia lękowo-depresyjne z atakami paniki.Przeczytałam ulotkę i widzę że jest to typowy lek przeciw depresyny więc jak ma mi pomóc na lęk i ataki paniki.Nie wiem czy jest sens w ogóle brania tego leku.

1

Cześć,
Już 15-ty dzień biorę Efectin ER i niestety nie nie odczuwam żadnych pozytywnych rezultatów
Lek ten przepisano mi na fobię społeczną, lęk wolnopłynący i epizody depresyjne.
Wczoraj od rana w pracy cała się trzęsłam i w połowie dnia wpałdam w panikę, że nie wytrzymam do konca dnia i dostała wręcz drgawek i z nerwów nie mogłam nic mówić. Dziś pojechałam na zakupy do obi z chłopakiem. Po kilku krokach zesztywniało mi całe ciało i z trudenm wykonywałam ruch, po jakimś czasie znowu zaczęlam się trzęść. Natomiast siedząc sama w domu z chłopakiem miałam lęk wolnopłynący (bez konkretnej przyczyny wywowuljącej lęk).
Jedyne co zauwarzyłam po stosowaniu tego leku to objawy uboczne: drżenie, suchość błony śluzowej jamy ustnej, nerwowość, ziewanie, bezsenność i dziwne zaburzenia w oddawaniu moczu. Lęk odczuwam bardzo często w ciagu dnia. Mam wrazenie że pogłębia mi się chyba nawet fobia społeczna. Gdy jestem w większej grupie ludzi drętwieje mi ciało i dostaję lekkich drgawek i z trudnoscią wykonuję ruch. Aż do tego stopnia nie czułam się nigdy źle wśród ludzi...
Czy wie ktoś jaka jest różnica między lekami Efectin a Efectin ER?
Coś mi się wydaje, że na mnie ten lek nie działa W zaburzeniach lękowych miał mi pomóc po tygodniu...
Zdarzyło się komuś z was że nie pomógł nic a nic?

1

efectin i inne LEKI nie sieją spustoszenia w mózgu--bez przesady z tym nakręcaniem sie!

---- EDIT ----

- depresja i bezsenność towarzyszą chorym na SLA we wszystkich stadiach choroby. Lęk jest najbardziej nasilony po wystapieniu pierwszych objawów niesprawności oddechowej.

Amitryptylina jest najczęściej stosowanym preparatem ze względu na swoje efektywne działanie p-depresyjne i p-bólowe, oraz niski koszt. Podaje się także: preparty SSRI (selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny) tj: Sertaliny, Fluoksetyny lub Paroksetyny. W terapii lęku można stosować benzodwuazepiny (Relanium, Lorazepam). Oprócz leczenia farmakologicznego powyższych zaburzeń duże znaczenia ma psychoterapia32-33 oraz powstawanie grup wsparcia dla chorych złożonych z pacjentów, ich rodzin, opiekunów i ludzi bezinteresownych, którzy chcą wspierać chorych na SLA.

---- EDIT ----

czyli PODAJE SIE LEKI W TEJ CHOROBIE! TO JAK MOGą JA POWODOWAć??

---- EDIT ----

PISZE TO WłAśNIE DR.TOMIK--o której wspomniał KUBA

1

witajcie. temat mówi wszystko za siebie. od jutra zaczynam brać Luxetę (sertralina - Asentra, Zoloft, Stimuloton) a dzis wziąłem już jedną tabletkę Depakine Chrono 300. czuję się tak sobie, ale boję się jak będzie po Luxecie. mam nieciekawą sytuację ze studiami, jestem jednym z najlepszych studentów na roku, dostaję stypendium itp, ale dużo zajęć opuszczam z powodu moich problemów psychicznych (czyt. zaburzenia nerwicowo-depresyjne). u mnie w szkole jeśli chodzi o obecnośc to jest tragedia, jeśli mam 50%przekroczone to mi dziękują i nie patrzą czy mam zwolnienie czy nie... pewnie będę odczuwał jakieś skutki uboczne na początku brania leku, ale chciałbym chodzić na zajęcia. boję się, ale po prostu muszę chodzić. jak to jest u Was? robicie sobie kilka dni wolnego na początku? czy też może normalnie pracujecie, chodzicie do szkoły? sam nie wiem co mam zrobić...

1

siema mam chyba nerwice lekowa kolo roku najpierw cisnieni potem leki i wkoncu lekie zaburzenia depresyjne tzn jedna mysl co omnie sadza inni i tak w kulkuo niedalo sie zyc do tej pory ciezko ale juz lepiej... uwiez mi ja codzienie wieczorkiem staje przy wyciszonym televizorze i napinam wszysktie miesnie przez chwile pozniej rozluzniam i mowie sobie ze jestem zajebisty,ze nic mi nie jest , ze jestem rozluzniony itd.. sam w glowie sobie tak mowie powtarzam to napiniame tak do 4 - 5 razy i klade sie do lozka i biore tylko jedna lek rissen niby dla shizofremikow ale pomaga tez na ogolne rozluznienie plus do tego cwiczenia i jest swietnie tylko mam problem z wlasnie z ta mysla doluje mnie ograniczam sie ..

1

ehh,
wczoraj wizyta u nowego doktorke,która zaincjowała moja siostra psycholog.
Doktorek się rozgadał:)stwierdził u mnie Zaburzenia Depresyjno Lękowe Mieszane,zapiasał leki i za 2 tygodnie chce mnie widzieć.Tamtemu Panu doktorkowi podziekowałem,dziś dzwonili o potwierdzenie wizyty i powiedziałem co sądze o takim podejściu za 120 zł otrzymałem słowa,jest pan zdrowy,wyproszone tabletki na odczepne,uscisk dłoni i nerwice gratis.Zastrzelić to mało
ehh ja byb chiał pracować,kiedyś moja praca była moja pasją,referencje mam niezłe.
Wczoraj wypiłem 4 Żywce takie po 650 ml,ale jakoś nie zrobiło mi się lepiej małego kopa potrzułem przez chwile,póżniej tylko ogromny ból głowy ehh postarzałem się a i czkawke heh
ehh na angine nie,a jak Ty bierzesz tyle antybiotyków to się w końcu uodpornisz,pewnie przyczyna tkwi w czymś innym.

Pozdrawiam

1

Ja mam hipochondrie psychiczna, czyli zdarza sie ze przypisuje sobie bardziej choroby psychiczne.. podejrzewalem u siebie: PTSD, Depresje, Schizofrenie, Psychoze maniakalno-depresyjna, rozne zaburzenia osobowosci, OCD i moze jakies jeszcze.. ogolnie to mam nadzieje ze mam tylko nerwice lekowa (tak jak zdiagnozowal lekarz psychiatra)

Z takich bardziej typowych chorob to bralem pod uwage cukrzyce i HIV

1

na stronie do której link był podany w jednym z wcześniejszych postów w tym watku znalazłem takie stwierdzenie:
Cytat:Ponieważ większość zaburzeń lękowych posiada biologiczne podłoże, leki anty-depresyjne i anty-lękowe są przeważnie niezbędne. Ważnym jest zasięgnięcie informacji o możliwych skutkach ubocznych tych lekarstw.

Metody terapeutyczne mogą być skuteczne w zmniejszaniu objawów w każdym z zaburzeń lękowych."



[url]niesmialosc.net/zrozumieniezaburzen.htm[/url]

trochę to odmienne od tego co wcześniej wyczytałem na tym forum i w innych źródłach, że nerwica wynika z jakichś problemów z dzieciństwa itp., więc najlepszym rozwiązaniem jest psychoterapia, a leki to tylko dodatek. A w zacytowanym przeze mnie tekście jest jakby na odwrót, i do tego to zaakcentowanie biologicznego podłoża lęków - czyli jakby wada genetyczna, choroba mózgu, którą "naprawić" mogą leki, a psychoterapia najwyżej pomoże z tym żyć?
mrrc

1

bylam dzisiaj u 3 psychiatry,z przekonaniem ze ten juz w koncu ja stwierdzi,nic takiego sie nie stało,powiedział ze to mega lęk,musze mu wierzyc,przynajmniej do nastepnej wizyty...ja juz sama sobie ja zdiagnozowalam,a on stwierdził zaburzenia depresyjno-lękowe,powiedział ze jakbym była chora na to bym sie jej tak nie bała,nie pytałabym sie go o to,pytał czy mnie ktos przesladuje,chce otruc,czy cos widze,slysze..jesli nie to mam sie nie bac,a wyleczyc lęki,które powoduja te chore akcje w mojej głowie,wiec moze wkrecmy sobie jakąś próchnice lepiej nie wkrecimy sobie jej,bo sie jej nie boimy,wiec wolimy wkrecac sobie shizo,guzy mozgu,udary,zawały...

1

Cześć wszystkim i Tobie asiulek, od miesiące jestem w podobnym stanie co ty, zaczęło się od wkręcania już od dawna(ok 2-3 lata) że mam czerniaka który 2 tygodnie temu u dermatologa( w końcu się wybrałem bo już nie wyrabiałem psyhicznie) okazał się brodawką barwnikową cieszyłem się, prawie popłakałem ze szczęścia i nerwica minęła ale tylko na 2 dni teraz mam lipę, obecnie są lepsze i gorsze dni z przewagą tych gorszych, na ok 18 godzin aktywności 10 czuję się fatalnie, depresja, obsesyjne myśli,derealizacja, nie mogę usiedzieć w miejscu itd itd. Miewałem już ataki lękowe jednak nigdy nie wiązałem tego z nerwicą po prostu myślałem że mam coś nie tak ze zdrowiem, niedobór witamin czy coś. Dopiero teraz gdy dostałem deprechy zrozumiałem, że coś jest nie tak. Zwykle wieczorami prawie całkiem przechodzi, chociaż nie zawsze - tak jak dzisiaj;( niestety alkohol też mi trochę pomaga i chyba powoli wpędzam się w nałóg. Zauważyłem, że gdy rozmawiam o swoich problemach czy to z dziewczyną z siostrą czy mamą odczuwam znaczną poprawę, obecnie poszukuję drogi na psychoterapię byłem też w zeszłym tyg. u pshychiatry - zaburzenia lękowo - depresyjne.Pani dr powiedziała, że w dużym stopniu sam się dorobiłem tym wyimaginowanym czerniakiem. Przepisała mi Seroxat i Afobam w razie skutków ubocznych.Zwlekam już od kilku dni z przyjmowaniem leków w nadziej, że się poprawi jednak póki co nie widzę takiej szansy. Jutro zaczynam z Seroxatem bo inaczej się wykończę. Czytam forum od ok 2 tygodni i poprawia mi się trochę, wiedząc, że nie jestem sam.Carlos, Victorek, Wróbelek, Ewa i reszta przyjmnijcie mnie do swojej paczki znerwicowanych, potrzebuję wsparcia...pozdrawiam wszystkich

1

Całkiem niedawno rozmawiałam z moim psychiatrą na ten temat i powiedział mi,że większość osób chorujących na zaburzenia depresyjno-lękowe jest bardzo wrażliwych na zmiany pogody. Ja jestem w szczególności wrażliwa na silne wiatry, wtedy chodzę wściekła, deszcze zaś zawsze starają się namówić mnie żebym zakopała się pod kocyk i pozwoliła depresji rozkwitać

1

-Witam. Mam 26 lat lecze sie od 2.5 lat Mam nerwice lekowa stany depresyjne zaburzenia hipochondryczne psychasteniczne no i jestem AGORAFOBICZKA dokladnie wiem o czym martusia mowi tez staram sie to stosowac np 3 dni temu szlam z dzieckiem do lekarza bylam juz w polowie drogi i nagle stalo sie lek mysl ze zachwile zemdleje zwarjuje lub tp i wtedy sobie pomyslalam '' o nie przecierz nie ma powodu zeby mi sie cos teraz stalo wrazie czego jeszcze jakies 10 min i bede u lekarza tam mi wrazie czego pomoga poza tym jestem z 4 letnim dzieckiem jak cos mi sie stanie to co bedzie z nia o nie musze wytrzymac spokojnie '' Czesto staram sie sobie to jakos poukladac wszystko jeszcze zalezy od tego w jakim stadium jest choroba na poczatku mojej takie cos by mi nie pomoglo nie bylam w stanie wtedy logicznie myslec wszystko bylo na NIE dopiero po lekach i psychoterapi czuje sie troche lepiej .Dodam jeszcze tylko ze czesto mam napady leku i zlego samopoczucia ale staram sie myslec ze niedlugo bedzie lepiej POZDTRAWIAM

1

Nie wiem dlaczego wszyscy się tak strasznie przejmujecie tymi testami. Przecież to nic takiego. Miałam robiony MMPI na określenie osobowości i wyszło, że wszystko jest ok, nie mam żadnych odchyleń od normy. Następnie miałam test Cattela i z niego wynikło, że mam jakieś zaburzenia lękowe, nerwicowe i depresyjne. Wszystko się zgadzało. Nie panikujcie tak ludzie

1

Witam, jetem nowa na forum, przegladalam wczoraj te strone i zdziwilam sie bardzo,ze mozna tak normalnie o tym rozmawiac,ze jest tutaj wiele osob, ktore odczuwaja takie same problemy jak ja...nie jestesmy sami tym problemem..jest iezko bardzo, choruje n nerwice lekowa, zaburzenia depresyjne..przestalam wychodzic sama z domu,boje sie wszytskiego,wiecie moi mili jakie to sa leki, wiec nie będe juz o nich pisac. Niedlugo ide na oddzial dzienny, czy ktos z Was przeszedlu juz moze te 3 miesieczna walke plus terapię na oddziale dziennym?prosze o kontakt w tej spraiwie..Mioj psychiatra mowi ze terapia grupowa jest cholernie dobra, daje lepsze efekty niz indywidual;na, powiedzial mi,ze jak przejde te 3 miesiace sa duze szanse ze to juz nigdy nie wroci(lek,newrwica,depresja)...Wierze mu, chce walczyc i sie nie poddam....mimo , że jest bardzo zle wierze w to,nie poddaje sie, probuje pokojac lek..choc to nie do pokonanaia na razie, powoli nastrajam sie do wyjscia smej z domu..pozdrawiam Was bardzo!!dziekuję, za To forum.

1

Jak ja dzwoniłam do PZP, to pani rejestratorka spytała do kogo chcę iść. Powiedziałam, że do psychologa i nie było żadnego problemu. Na wizytę czekałam jakieś 3 tygodnie. Pierwsza rozmowa z panią psycholog trwała ok. pół godziny i chodziło o to żeby sie troche poznać. Później miałam 2 testy: MMPI i CATTEL, to testy na określenie osobowości i ogólnego stanu pacjenta. Mi w nich wyszło, że mam zaburzenia lękowe, nerwicowe i depresyjne. Wyszło też, że nie mam problemów w kontaktach z ludźmi i zaproponowano terapię grupową. No i chodzę sobie na tą terapię od 3 miesięcy :) Spotykamy się raz w tygodniu przez 2 godziny i jest nas 6 osób. Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania to wal śmiało. Pozdrawiam :)

1

Testy były przy komputerze. MMPI miał ponad 600 pytań i odpowiadało się prawda lub fałsz, a pytania były przeróżne. Na przykład: często boli mnie głowa i odpowiadało się P lub F, miałam mysli samobójcze P/F itp.
Ten test był na określenie osobowości. A test CATTELA miał ponad 300 pytań i odpowiadało się A, B lub C w zależności od pytania. Trochę przypominał test na inteligencję. Było np. pytanie: prąd ma się do drutu jak gaz do A. płomienia B. iskry C. rury, albo wybrałabym zawód:
A.leśniczego B.aktora C.przedszkolanki. W takim stylu to było. Tak jak pisałam wcześniej z pierwszego wyszło, że nie mam żadnych zaburzeń osobowości i mam dobry kontakt z otoczeniem, nie boję się ludzi. A z drugiego wyszły te zaburzenia nerwicowe, lękowe i depresyjne. To by było chyba na tyle :)

1

dołączę się do wiązanki: Agorafobia, Fobie społeczne, Specyficzne (izolowane) postacie fobii, Inne zaburzenia lękowe w postaci fobii, Fobie BNO, Inne zaburzenia lękowe, Zaburzenie lękowe z napadami lęku (lęk paniczny), Zaburzenie lękowe uogólnione, Zaburzenie depresyjne i lękowe mieszane, Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (nerwica natręctw), Zaburzenie z przewagą myśli czy ruminacji natrętnych, Zaburzenie z przewagą czynności natrętnych (rytuały), Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne, Ostra reakcja na stres, Zaburzenie stresowe pourazowe, Zaburzenia adaptacyjne, Reakcja na ciężki stres, Zaburzenia dysocjacyjne (konwersyjne), Amnezja dysocjacyjna, Fuga dysocjacyjna , Osłupienie dysocjacyjne (stupor dysocjacyjny), Trans i opętanie, Dysocjacyjne zaburzenia ruchu, Drgawki dysocjacyjne... To nie cała lista. Można w razie potrzeby sprawdzić w necie:)
W Chinach występuje koro. Zalicza się do grupy zaburzeń nerwicowych i dotyczy wyłącznie mężczyzn. Osoby dotknięte tą choroba boją się, że ich członek się kurczy i jest wchłaniany do wnętrza ciała a kiedy ten proces się zakończy umrą. Zmierzam do tego, że (tak jak to było mówione) zaburzenia nerwicowe mają wiele postaci a dokładniej jest to grupa, w której skład wchodzi wiele odrębnych i mających swoją specyfikę zaburzeń.

Nowa Epka Clostera - ,,Reginha" :D

To teraz ja
1 utwór, po przeczytaniu wypowiedzi Lenki, widzą ja i jej fajne obrazy mi się ukazują, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Lenko )))))))))

Neo... to jest "moja" piosenka, kojarzy mi się z pobytem w szpitalu. Ona w moich odczuciach obrazuje stan ludzi przezywających terapie...szczegołnie tych z zaburzeniami depresyjno-lękowymi i z natręctwami myślowymi... Powroty do sytuacji, do których nie chce się wracać, bo bolą, a jednak mimo łez, cierpienia, gniewu, trzeba przeżyć je na nowo po to by je na zawsze pochować i by nie raniły... utwór super !! Szkoda, że moi przyjaciele tej piosenki nie słyszą....

Mad World-najlepszy utwór ang.

1 remix Królowej superrrrrrrrrr

pytania z kolosów z psychopatologii

poprawka kolokwium II:
1. Co to jest astazja-abazja i w jakiej nerwicy występuje?
2. Objawy anankastyczne mogą występować w formie: (wybierz)
3. W nerwicy hipochondrycznej największą rolę odgrywaja receptory: (wybierz)
4. Bóle głowy, poczucie obręczy, waty w głowie itp. są charakterystyczna dla nerwicy.........
5. Bóle serca, burzucha, genitaliów nie ustępujące po środkach przeciwbólowych są charakterystyczne dla nerwicy.........
6. Natręctwa najczęściej dotyczą czynności...........................
7. Czym się różni egocentryzm od egoizmu?
8. Czym się różni lęk od strachu?
9. Jak wg Kępińskiego można rozróżnić na podstawie własnych emocji osobę z nerwicą depresyjną od osoby z depresją endogenną?
10. Sztywność zachowania można uznać za objaw zaburzenia jeśli................(Horney)
11. Postawy neurotyków wobec spraw płci wg Horney
12. Kryteria obiektywne kryzysu
13. 3 elementy każdej sytuacji lękowej
14. Fazy kryzysu wg Caplana
15. Anorektyczka miała napad żarłoczności. Jaki to podtyp anorekcji?
16. Wg Kępińskiego odczuwanie zapachu własnego ciała jest objawem......
17. Zmienne pośredniczące wpływające na przebieg kryzysu.
18. Najczęstszą formą lęku w nerwicach jest forma.......
19. Wymień i opisz krótko 3 formy lęku nerwicowego.
20. Pseudodemencja Wernickiego występuje w nerwicy...........

Depresja

Witam, Na tą stronę wpadłam przypadkiem, jak szukałam informacji o depresji. Moje problemy z depresją zaczeły po braniu tabletek antykoncepcyjnych, ja brałam je krótko bo tylko 4 miesiące, a zaburzenia depresyjne pojawiają się do dziś. Fluoksetynę też znam, bo aktualnie biorę
Mi też nikt nie powiedział, że to tabletki wywołały zaburzenia depresyjno-lękowe, a kiedyś uważano mnie za bardzo silną psychicznie osobę.
Szkoda, że milczy się o skutkach ubocznych brania tabletek.

Lęk, stany lękowe

Lilu dopadlo Cię to co często nas dopada ja też mam zaburzenia depresyjno-lękowe i leczę się od kilkunastu lat u psychiatry a co 3 tygodnie chodze do psychologa ..przeszłaam tez terapie grupową i po niej nawet było dwa lata względnego spokoju...teraz jednak muszę brać jakieś antydepresanty by normalnie funkcjonować a nie wszystkiego bać się..Tobie tez polecam udac sie do psychiatry bo to w końcu tez lekarz i może pomóc...trzymaj się i powodzenia..nasilenia stanów lękowych moz e sie tez wiazać z nasileniem choroby..

dystymia

Dystymia (depresja nerwicowa, depresyjne zaburzenie osobowości, przewlekła depresja z lękiem) - typ depresji charakteryzujący się przewlekłym (trwającym kilka lat lub dłużej) obniżeniem nastroju o przebiegu łagodniejszym niż w przypadku depresji endogennej. Szacuje się, że około 3% populacji ogólnej wykazuje objawy dystymiczne.

Ze względu na łagodniejsze niż w przypadku cięższych depresji objawy (zazwyczaj brak tendencji samobójczych), zazwyczaj pozostaje nierozpoznana i nieleczona, mając przy tym duży wpływ na życie chorego i jego bliskich.

Nieleczona dystymia może trwać nawet całe życie. Zazwyczaj chory tak bardzo przyzwyczaja się do ciągle obniżonego nastroju, że wydaje mu się on normalnym elementem jego osobowości - sporadycznie używana nazwa depresyjne zaburzenie osobowości sugeruje taką możliwość.

Tyle wikipedia. Może być i tak , że w dystymii następują okresy pogorszenia i regularnej depresji , a potem powrót do stanu dystymicznego.

Sanna dnia Pon 27 Paź 2008 15:08, w całości zmieniany 1 raz

dystymia

Cytat: bo wiesz to wcale nie musi byc dystymia, to moga byc zaburzenia lekowo depresyjne



Ale to jest tylko inna nazwa tego samego:

''W drugim podejściu wskazuje się na przyczyny nerwicowe, stąd też pochodzą inne nazwy dystymii - depresja nerwicowa, przewlekła depresja z lękiem. ""
I ten typ leczy się zrówno lekami jak i psychoterapią. Jeśli przyczyny są biologiczne/genetyczne to sama famakologia może pomóc.

No i jeszcze:

,,Dystymia jest u wielu osób po prostu formą nerwicy, z wyraźnie zaznaczającym się smutkiem i zmniejszeniem wigoru. Jest nowym terminem na określenie starej treści. W jej powstaniu mają odgrywać rolę brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie, straty ważnych osób i celów, a mechanizmy uczenia się i próby zaspokajania emocjonalnych potrzeb prowadzą do "dystymicznego" stylu życia.

U innej części osób z dystymią przyczyny zaburzenia są biologiczne, w głębszej warstwie etiologicznej może nawet genetyczne, a choroba ma być pokrewna biologicznie uwarunkowanej chorobie afektywnej (depresji). Wskazuje na to częstsze występowanie dystymii w rodzinach, w których występują choroby afektywne, korzystna reakcja na leczenie lekami przeciwdepresyjnymi oraz brak danych co do nerwicorodnych zdarzeń życiowych i neurotycznego rozwoju. W świetle tego, co napisano powyżej, nie może dziwić, że pomoc osobom z dystymią musi być indywidualizowana i obejmować zarówno oddziaływania psychologiczne (psychoterapię), jak i leczenie farmakologiczne. W wielu przypadkach łączne stosowanie obu form pomocy jest właściwe i najskuteczniejsze."

Wąchanie smrodów !?

Macho bajki opowiadasz!Jak to jesteś "zmuszony leżeć i myśleć"?Z tego co wiem to nerwicę się leczy,więc "leżenie i myślenie" to jest Twój WYBÓR a nie przymus.
Ja mam zaburzenia depresyjno-lękowe i wiem jak to jest wkręcić się w swoje chore schizy.Ale nikt mi nie powie że to jest nie do wyleczenia.
To nie jest wyrok.A to że tylko"leżysz i myślisz" jest albo Twoim niedbalstwem albo wygodą.Bo nie wiem już jak to wytłumaczyć.
I ponawiam swoje pytania z mojego posta wyżej.Nie chcę sobie strzępić języka na darmo,więc łaskawie odpowiedz bo jeśli już tak chcesz trzymać się konwenansów to kultura wymaga odpowiedzi na zadane pytanie.Zwłaszcza jeśli ktoś zrobił Ci tę grzeczność uprzednio odpowiadając na Twoje wątpliwości.

O piciu krwi... na zdrowie?

Tak PORFIRIA, masz rację. I dobrze, że zwróciłeś/ zwróciłaś uwagę bo czasem jak się źle słówko zakoduje to potem ciężko je odkodować:).
Właśnie- doskonałym przykładem osoby chorej na porfirię i posiadającej zespół maniakalno-depresyjny był John George Haight, czy Fritz Haarman u którego nie stwierdzono zaburzeń psychicznych oprócz wahadłowych stanów lękowych i prawdopodobnie porfirii właśnie.
Wniosek pewnie jest prosty: często porfiria + zaburzenia psychiczne = siorb, siorb z krwi chłopięcia lub dziewicy;)

ED uwarunkowane genetycznie??

Jeśli mówimy na przykładzie tego artykułu to nie ma tam nic wspomniane, że ed jest uwarunkowane genetycznie.
Wydaje mi się bardziej prawdopodobne że to osoby chore na bulimie mają zwiększona ilość serotoniny, gdyż jej poziom podwyższa się w czasie jedzenia. Serotonina to tzw. hormon dobrego humoru, który mózg wydziela z aminokwasu (jakiegoś na t, ale jak on się dokładnie nazywał to nie pamiętam) znajdującego się przede wszystkim w nabiałach.
Jeśli poziom serotoniny jest zbyt niski powoduje to zły nastrój i nerwowość, a także stany depresyjne i lękowe. Na podwyższenie serotoniny najczęściej zaleca się zjeść czekolade (stąd przekonanie że czekolada działa antydepresyjnie). Ogólnie żeby jej poziom podwyższyć trzeba coś zjeść.
Zbyt duży poziom serotoniny wcale nie wynika z zaburzeń genetycznych, a z hmm... za dużej ilości jedzenia, które dostarczyło zbyt wiele aminokwasu z którego mózg wyprodukował sobie ten hormon.
Moim zdaniem jest to raczej skutek choroby, a nie jej przyczyna;szczególnie że podwyższony poziom stwierdzono głównie u osób chorych na anoreksje bulimiczna.
Możliwe też że mózg się przyzwyczaja do wiekszej ilości serotoniny i stąd zwiększone zapotrzebowanie na hormon, który w normalnych ilościach nie funkcjonuje tak jak u zdrowego człowieka.
Tak ja to widze (jeśli chodzi o sam artykuł of coz), mam nadzieje że w miare jasno napisałam :]

Pozdrawiam cieplutko ^__^

równowaga

Dena i Via Póki co, nie jestem zdiagnozowana, ale miałam styczność z borderlinkami i mam solidne podejrzenia, że również jestem BPD. Jest to poważne zaburzenie osobowości, podobne trochę do schizofrenii, często mylone właśnie z nią i chorobą maniakalno-depresyjną. Baaaardzo często łączy się z ED. Charakteryzuje się właśnie huśtawkami nastroju ( rapid cycling), nadmierną wrażlwością na krytykę, wybuchami złości, lękiem przed bliskością, intensywnymi związkami, ponadprzeciętną inteligencją, kiepską pamięcią, destrukcyjnymi zachowaniami. I jeśli to macie tzn, że terapia powinna iść w tym kierunku, a nie ED, bo ED to tylko składowa. Zdzwiłybyście się ile osob z BPD choruje na bulimię, czy anoreksję.

post z 02-07-19 10:08 - oszustwo!


uparcie twierdzi:

Cytat:Jaka tam psychoza. To fałszerstwo i to powinno się zgłosić
do
prokuratury, albo co najmniej do Pana Michnika Adama.



_R_ _O_ _T_ _F_ _L_ _!_ _!_ _!_

Adam Michnik: ot, kurwa, wyrocznia, hehe...

tax:
[IMO pasuje]

 KUBUS PUCHATEK POWINIEN SIE LECZYC

 Swiat mieszkancow Stumilowego Lasu to siedlisko zaburzen
psychicznych i
 psychospolecznych. Pod lupe wzieli je kanadyjscy
psychologowie, o czym
 informuje serwis BBC.
 W pismie Canadian Medical Association Journal opublikowano
badania
 psychologii bohaterow ksiazek A.A. Milne'a, umieszczonych w
beztroskim
 z pozoru swiecie. Autorzy raportu uznali, ze kazda z tych
postaci
 wymaga troskliwej opieki psychologa lub psychiatry.
 Lekarze uwazaja, ze na Kubusia Puchatka, misia o bardzo
malym rozumku,
 niekorzystnie wplywa powtarzajace sie wciaz wleczenie po
schodach glowa
 do dolu przez ciagnacego go za noge opiekuna - Krzysia.
 Najprawdopodobniej dlatego Kubus ma takie trudnosci z
nauka. Uczeni
 okreslili to jako "zespol bitego misia".
 Dodatkowo psychologowie podejrzewaja Puchatka o zespol ADHD
 (nadpobudliwosc psychoruchowa z zaburzeniami koncentracji
uwagi,
 charakteryzujaca sie m.in. problemami z utrzymywaniem
uwagi,
 impulsywnoscia i nadaktywnoscia). Jego pociag do miodu i
nieustanne
 sprawdzanie zapasow w spizarni okreslaja z kolei jako
nerwice natrectw.

 Uczeni sugeruja, ze Prosiaczek cierpi na przewlekle stany
lekowe i ze
 od traumy, doswiadczanej szczegolnie na mysl o polowaniu na
Hohonie,
 uwolnic go moze jedynie silny srodek przeciwlekowy.
 Rowniez odpowiednio dobrane leki moglyby czesciowo
zlagodzic chroniczne
 stany depresyjne Klapouchego czy pociag Tygryska do ryzyka.
Lekarze
 sugeruja, ze pozostale postaci wymagaja nie tyle leczenia
 farmakologicznego, co raczej pomocy terapeuty i
odpowiednich modeli rol
 zyciowych.
 Psychologowie nie postawili dokladnej diagnozy jedynie w
przypadku
 Krzysia. Podkreslaja jednak, ze brak dostatecznej i pelnej
opieki ze
 strony rodzicow odbija sie na jego samopoczuciu, kazac mu
spedzac cale
 godziny na rozmowach ze zwierzatkami.

Depresja dwubiegunowa (choroba afektywna dwubiegunowa)

Depresja dwubiegunowa (choroba afektywna dwubiegunowa)

Zaburzenia afektywne dwubiegunowe mają podłoże biologiczne,
ale ich objawy wyrażają się w sferze psychicznej. W zaburzeniach tych naprzemiennie
występują stany obniżonego nastroju i napędu spełniające kryteria zaburzeń depresyjnych
oraz stany podwyższonego nastroju i wzmożonej aktywności.

Zmiany nastrojów zaburzają zdolność racjonalnego myślenia, mogą wyzwalać groźne
i nieprzewidywalne zachowania. Choroba ta, nie leczona, może zniszczyć wszystkie
dotychczasowe osiągnięcia życiowe i w ostateczności odebrać jego sens.
Jej niezwykłość polega na tym, że jeden biegun tej choroby
(tak zwana faza maniakalna czy też po prostu mania) daje choremu siłę,
poczucie przewagi nad innymi, pozornie nieograniczone możliwości samorealizacji
oraz poczucie szczęścia. Innymi słowy stan manii to niczym nie uzasadnione
nadmiernie dobre samopoczucie.

W tym stanie osoba chora ma mnóstwo pomysłów i rozpoczyna wiele nowych działań,
podróżuje, nawiązuje liczne i przypadkowe kontakty towarzyskie - również seksualne,
praktycznie nie musi spać, jeść i odpoczywać, nie odczuwa lęku, ma poczucie nieomylności,
nie widzi żadnych przeszkód na swojej drodze, na wszystko ma rozwiązanie.
Stan taki jednak mija i po nim pojawia się drugi biegun (depresyjny) i nieprzebrane
cierpienie, ogromny smutek, niechęć do jakiejkolwiek aktywności, ciągłe zmęczenie.

Niejednokrotnie wszechogarniający ból istnienia i towarzyszące mu
całkowite poczucie bezradności kończą się samobójstwem.

Pomiędzy fazami depresji lub manii mogą występować krótsze
lub dłuższe okresy wyrównanego nastroju.

Depresja dwubiegunowa jest niezwykle wyniszczająca, często uniemożliwia
kontynuację pracy, nietypowe stany chorego na ogół doprowadzają do zepsucia
wszystkich kontaktów towarzyskich. Chorobie afektywnej dwubiegunowej często towarzyszy alkoholizm.
Współczynnik samobójstw i prób samobójczych jest bardzo wysoki,
jedna piąta chorych odbiera sobie życie.

W leczenie depresji dwubiegunowej stosuje się leki przeciwdepresyjne,
neuroleptyki oraz leki stabilizujące, takie jak sole litu.

Źródło. oraz Źródło.

...

Witam jestem pacjent 77 i mam zaburzenia:

lękowe,
seksualne,
depresyjne nastroje,
stany podmaniakalne,
stany nienawiści,
stany agresji,
bóle reumatyczno-migrenowo-egzystencjalne..

i nie wiem co dalej ze mną .. chce żyć a nie WEGETOWAĆ!

Witajcie w starej bajce

Palący młodociani narażeni na depresję w przyszłości
Młodzież, która pali papierosy może być w przyszłości narażona na depresję - wynika z pracy, którą publikuje pismo "Neuropsychopharmacology".

Naukowcy od dawna wiedzą, że istnieje związek między paleniem a zaburzeniami nastroju. Jednak zrozumienie, co jest skutkiem a co przyczyną, nie jest proste, gdyż ludzkie zachowania zależą od bardzo wielu czynników.

Najnowsza praca potwierdza teorię, zgodnie z którą palenie papierosów może powodować skłonność do depresji i - paradoksalnie - może też być sposobem na radzenie sobie z nią.

Badacze z Florida State University dwa razy dziennie wstrzykiwali młodocianym szczurom nikotynę lub roztwór soli. Po 15 dniach sprawdzali reakcję gryzoni na stres i na rzeczy sprawiające im przyjemność, np. słodkie napoje.

Okazało się, że w wieku dorosłym szczury te częściej miały objawy odpowiadające stanom depresyjnym i lękowym u ludzi. Zwierzęta między innymi reagowały silniej na stres (np. zastygały w bezruchu, zamiast - co typowe - ratować się ucieczką) i nie odczuwały przyjemności.

Stany depresyjne gryzoni dało się złagodzić przy pomocy leków przeciw depresji lub - o ironio! - przy pomocy większej dawki nikotyny.

Podawanie podobnych dawek nikotyny dorosłym szczurom nie wpływało na ich predyspozycje do depresji.

Najbardziej zaskakujące było to, że długotrwałe skutki działania nikotyny obserwowano nawet u tych szczurów, które w młodości miały z nią kontakt zaledwie przez jeden dzień. "Niektórym ze zwierząt podaliśmy nikotynę tylko raz i nigdy później nie miały z nią kontaktu" - wyjaśnia prowadzący badania prof. Carlos Bolanos.

Na razie nie wiadomo, jaki dokładnie mechanizm odpowiada za ten efekt działania nikotyny. Autorzy pracy przypominają jednak, że w nastoletnim mózgu niektóre połączenia nerwowe nie są jeszcze w pełni dojrzałe. Nikotyna może utrudniać ich rozwój, co później przejawia się zakłóceniami ich pracy.

Zdaniem prof. Bolanosa, podobnie może być u ludzi. "Badania te wskazują, że kontakt z nikotyną w młodym wieku może mieć długotrwałe skutki neurobiologiczne, przejawiające się zaburzeniami nastroju. Co więcej, nawet okazjonalny kontakt z nikotyną zwiększa ryzyko depresji w dorosłym życiu" - komentuje badacz. Dlatego radzi on młodym ludziom, by nawet nie próbowali zaczynać palenia. JJJ

PAP - Nauka w Polsce

Jedna ocena - dwie metody???

Cytat:Z punktu widzenia szkodliwości dla zdrowia hałasy można podzielić na:
· Hałasy o poziomie poniżej 35 dB nie są szkodliwe dla zdrowia, ale mogą być denerwujące. Do hałasów tych zalicza się np. szum wody, brzęk przekładanych naczyń lub narzędzi. Hałasy te mogą przeszkadzać w pracy wymagającej skupienia np. projektowaniu, pisaniu itp.
· Hałasy o poziomie od 35 do 70 dB wywierają ujemny wpływ na układ nerwowy człowieka. Pociąga to za sobą zmęczenie i spadek wydajności pracy. Może on obniżyć zrozumiałość mowy i utrudnić zasypianie i wypoczynek.
· Hałasy o poziomie od 70 dB do 85 dB trwające stale, mogą powodować zmniejszenie wydajności pracy, trwałe osłabienie słuchu, bóle głowy i ujemny wpływ na ustrój nerwowy człowieka.
· Hałasy o poziomie od 85 do 130 dB powodują liczne uszkodzenia słuchu i różne schorzenia, jak zaburzenia układu krążenia, nerwowego, równowagi i inne oraz uniemożliwiają zrozumiałość mowy nawet z odległości 0,5 metra.
· Hałasy o poziomie od 130 dB do 150 dB pobudzają do drgań niektóre wewnętrzne organy ludzkiego ciała, powodując ich trwałe schorzenie, a niekiedy zupełne zniszczenie. Ludzie pracujący w takim hałasie mają z reguły poważnie osłabiony, a najczęściej uszkodzony słuch.
· Hałasy o poziomie powyżej 150 dB już po 5 minutach całkowicie paraliżują działanie organizmu, powodują mdłości, zaburzenia równowagi, uniemożliwiają wykonywanie skoordynowanych ruchów kończyn, zmieniają proporcje zawartości składników we krwi, wytwarzają u człowieka stany lękowe i depresyjne, powodują inne objawy chorób psychicznych. Wśród ludzi zatrudnionych w hałasie o tym poziomie (np. w hamowniach silników odrzutowych) aż 80 % zapada na nieuleczalne choroby.


z:
http://cisek-leszek.republika.pl/halas.html

WYDANIE własnej książki - proszę o POMOC

Prosiłbym o nie umieszczanie w tym wątku treści nie wnoszących nic do tematu.

Odnośnie książki, to może bardziej sprecyzuję:

Zajmuję się zupełnie amatorsko tworzeniem poezji i prozy. Może zabrzmi nieksromnie, ale uważam, że talenty od Stwócy trzeba wykorzystywać, u siebie odkryłem (i inni) talent humanistyczny i muzyczny.

Choroba przerwała jednak moją edukację muzyczną (pozostał zaledwie rok do ukończenia Szkoły Muzycznej drugiego stopnia), plany o studiowaniu na Akademii - odeszły niemal w zapomnienie.

W tym roku przymierzam się do ukończenia studiów na wydziale przyrodniczo - technicznym.

Przymierzam się również do wydania książki - najogólniej pisząc nt. depresji i lęku.

Mimo nasycenia rynku rozmaitymi poradnikami: 'Jak pokonać depresję' itp. wydawałoby się, że jestem z góry na pozycji straconej i spalonej.

Otóż poza książkami typowo medycznymi (naukowymi) dotyczącymi zaburzeń depresyjnych jest mnóstwo książek, które zawierają - wg ich autorów - tzw. złote środki...

Cóż... złoty środek dla jednego może być zgubnym środkiem dla innego, dlatego postanowiłem napisać książkę nie narzucąjac w niej czytelnikowi jakichś schematów postępowania, myślenia.
Choć w niektórych miejsach może wydawać się, że 'coś sugeruję', w innych miejsach zaznaczam, że pozostawiam odbiorcy swobodą interpretację.

Staram się również spojrzeć na problemy nie tylko z mojego punktu widzenia, lecz z punktu widzenia innych, np. jak mnie inni widzą, co myślą na ten i inny temat (tak powstają m. in. sondaże).

Specjalny rozdział zajmuje problem samobójstw z punktu widzenia niedoszłego i potencjalnego samobójcy. Polemizuję np. ze stwiedzeniem, że większość niedoszłych samobójców nie chciała nigdy odebrać sobie życia, tylko 'wołała o pomoc'.
Tak, wołała o pomoc, by mogła się już znaleźć po tamtej stronie.

Bardzo szczegółowo wtajemniczam czytelnika w uczucia i odczucia osoby chorej, jak ona postrzega rzeczywistość, jak czuje, że jest postrzegana, stosuję wiele porównań, choćby i szmaty i obrusa... ale także opisuję zjawisko zdrowienia, a co chyba najważniejsze - apeluję o niebagatelizowanie problemu.

Co więcej, w książce przewija się temat Boga i miłości, a choć może to wydawać się absurdem, doskonale się uzupełnia z zaburzeniami depresyjnymi.

Mimo że mnie zachęcacie do opublikowania moich 'grafomańskich notatek' na blogach, póki co wstrzymam się, jestem przestrzegany przed takimi praktykami przez innych.

Tak jak wcześniej pisałem, jeśli do wakacji nie uda mnie się wydać, wydrukuję, zbinduję i rozdam wśród znajomych, a nóż trafi do kogoś, kto będzie chciał to rozpowszechnić ...

Opis leków psychotropwoych

PERNAZINUM

[u][b]Na receptę[/b][/u]

[u][b]Producent:[/b][/u] Labor-Wrocław, Polska.

[u][b]Forma leku:[/b][/u] tabletki 100 mg; tabletki 25 mg.

[u][b]Zawartość:[/b][/u] substancja czynna - perazine dimaleate.

[u][b]Sposób działania: [/b][/u]Preparat działa średnio silnie przeciwpsychotycznie. Nie wpływa w sposób istotny na nastrój. Lek działa dzięki blokowaniu impulsów nerwowych w mózgu.

[u][i][i][b]Zastosowanie: [/b][/i][/i][/u] schizofrenia, stany wzmożonego napięcia psychicznego, psychozy wywołane organicznym uszkodzeniem mózgu. Zespoły maniakalno-depresyjne, szczególnie w fazie maniakalnej. Stany pobudzenia i napięcia z nadmierną ruchliwością oraz splątaniem. Stany lękowe. Natręctwa myślowe i ruchowe.

[u][b]Ostrzeżenie:[/b][/u] Leku nie należy podawać u osób będących pod wpływe alkoholu lub innych środków działających depresyjnie centralny układ nerwowy. Pacjenci cierpiący na miażdżycę, niewydolność wątroby, chorob krążenia, astmę powinni powiadomić o tym lekarza przed rozpoczęciem kuracji Pernazinum. Lek upośledza sprawność psychofizyczną, dlatego też w trakcie stosowania preparatu nie wolno prowadzić pojazdów mechanicznych ani wykonywać czynności precyzyjnych. Oczekiwany skutek leczenia może ulec zmianie, jeśli Pernazinum stosuje się jednocześnie z innymi lekami. Zamiar stosowania innych leków łącznie z preparatem należy omówić z lekarzem.

[u][b]Działania niepożądane:[/b][/u] Brak danych statystycznych na temat działań ubocznych. Wiadomo jednak, że lek wywołuje sztywność mięśni oraz zaburzenia w aparacie ruchowym w postaci nagłych, mimowolnych skurczów różnych mięśni, a szczególnie mięśni twarzy i języka, tzw. objawy pozapiramidowe. Obniżenie ciśnienia krwi, zwłaszcza przy zmianie pozycji ciała na pionową. Uszkodzenie wątroby.Choroba wieńcowa.

[u][b]Dawkowanie: [/b][/u]Dawkę ustala lekarz. Zazwyczaj dawka dla pacjenta dorosłego wynosi 25-120 mg 3 razy dziennie.

[u][b]Ciąża i karmienie: [/b][/u]Ograniczone doświadczenia ze stosowaniem lek w okresie ciąży, należy zatem zasięgnąć opinii lekarza w razie zamiaru stosowania Pernazinum podczas ciąży.Nie wiadomo czy lek przenika do mleka matki, należy zatem zasięgnąć opinii lekarza w razie zamiaru stosowania leku w okresie karmienia dziecka piersią.

[color=#ff0000][size=24]Zadaj pytanie do
lekarza Farmakologa [/size][/color]

Opis leków psychotropwoych

[size=18]COAXIL[/size]

[u]Mechanizm działania [/u]
Mechanizm działania tianeptyny polega na zwiększeniu uwalniania oraz (paradoksalnie) zwrotnego wchłaniania serotoniny oraz niewielkie dopaminy (przez co przy większych dawkach może wykazywać działanie euforyczne) przez neurony mózgowia, głównie przez komórki kory mózgowej i hipokampa. Lek zapobiega także uszkodzeniom neuronów wywołanych niedotlenieniem i stresem.Tłumi reakcje osi podwzgórze-przysadka mózgowa-nadnercza, wzmagając odporność na stres i zmniejszając jego szkodliwe następstwa. Strukturalnie tianeptyna zbliżona jest do TLPD, jednak pozbawiona jest działań kardiotoksycznych i cholinolitycznych.

[u] Wskazania [/u]
- zaburzenia depresyjne o lekkim i średnim nasileniu;
- alkoholizm
- zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne
- próbnie w leczeniu autyzmu u dzieci
- próbnie problemy z astmą

[u] Przeciwwskazania [/u]
Przeciwwskazaniami do zażywania tianeptyny są:

- uczulenie na tianeptynę
- wiek poniżej 15 lat
- ciąża
-laktacja
Leku nie należy podawać w połączeniu z inhibitorami MAO

[u]Działania niepożądane [/u]
Występują rzadko i są słabo nasilone:

-suchość w ustach
-bóle brzucha
-wymioty
-zaparcie
-senność
-zawroty głowy
-bezsenność

Dostępne preparaty
Coaxil® - tabletki powlekane 12,5 mg
Stablon®

Obecnie lekiem, z którym naukowcy wiążą spore nadzieje, jest tianeptyna - tłumaczył prof. Vetulani. Tianeptyna to przeciwdepresyjny medykament stosowany głównie w leczeniu lekkich stanów depresyjnych. Lek ten zwiększa plastyczność mózgu. W depresji dochodzi bowiem do utraty plastyczności mózgu (plastyczności neuronalnej).

Plastyczność oznacza zdolność mózgu do dokonywania stosownych zmian adaptujących go do nowych okoliczności, m.in. do tworzenia uprzywilejowanych dróg obiegu informacji w mózgu. W wyniku zmian plastycznych mózgu, neurony kory mózgowej z wiekiem rosną lub degenerują się. Procesy neurorozwojowe można pobudzać, zmuszając neurony do pracy, np. przez bombardowanie człowieka nowymi wrażeniami.

Humor

Według psychologów Kubuś Puchatek powinien się leczyć

Świat mieszkańców Stumilowego Lasu to siedlisko zaburzeń psychicznych i psychospołecznych. Pod lupę wzięli je kanadyjscy psychologowie, o czym informuje serwis BBC. W piśmie Canadian Medical Association Journal opublikowano badania psychologii bohaterów książek A.A. Milne'a, umieszczonych w beztroskim z pozoru świecie. Autorzy raportu uznali, ze każda z tych postaci wymaga troskliwej opieki psychologa lub psychiatry. Lekarze uważają, ze na Kubusia Puchatka, misia o bardzo małym rozumku, niekorzystnie wpływa powtarzające się wciąż wleczenie po schodach głową do dołu przez ciągnącego go za nogę opiekuna - Krzysia. Najprawdopodobniej dlatego Kubuś ma takie trudności z nauka. Uczeni określili to jako "zespól bitego misia". Dodatkowo psychologowie podejrzewają Puchatka o zespól ADHD (nadpobudliwość psychoruchowa z zaburzeniami koncentracji uwagi, charakteryzująca się m.in. problemami z utrzymywaniem uwagi, impulsywnością i nadaktywnością). Jego pociąg do miodu i nieustanne sprawdzanie zapasów w spiżarni określają z kolei jako nerwice natręctw. Uczeni sugerują, ze Prosiaczek cierpi na przewlekle stany lękowe i ze od traumy, doświadczanej szczególnie na myśl o polowaniu na Hohonie, uwolnić go może jedynie silny środek przeciwlękowy. Również odpowiednio dobrane leki mogłyby częściowo złagodzić chroniczne stany depresyjne Kłapouchego czy pociąg Tygryska do ryzyka. Lekarze sugerują, ze pozostałe postaci wymagają nie tyle leczenia farmakologicznego, co raczej pomocy terapeuty i odpowiednich modeli ról życiowych. Psychologowie nie postawili dokładnej diagnozy jedynie w przypadku Krzysia. Podkreślają jednak, ze brak dostatecznej i pełnej opieki ze strony rodziców odbija się na jego samopoczuciu, kazać mu spędzać cale godziny na rozmowach ze zwierzątkami.

1

Hmm... no elo :)

Wreszcie coś piszę... Tak naprawdę to mi się nawet nie chce... :/Ale wiem, że powinnam się odezwać..
A więc.. co u mnie..? No, nie ciekawie... co prawda znalazłam świetną panią psychiatrę, bo poprzednia mówiła mojej mamie, że ana bulimiczna wynika tylko z chęci zwrócenia na siebie uwagi.. :| I, że będzie tak, nawet do momentu popełnienia samobójstwa.. :| Heh, no jeszcze powiedziała, że mamusia powinna olać mój problem... :| No to ja jej powiedziałam: "Nara, nara jesteś łeb - wypierdalaj" i znalazłam inną, która jest świetna... :) Mam postawioną nową diagnozę - zaburzenia depresyjno - lękowe !! Wow..:/ Obecnie szukam dobrego psychologa.. I biorę się za siebie raz, a porządnie, bo niby walczę, ale wyniki są mierne..
Postępy jedynie takie, że się nie odchudzam, jem normalnie i nie mam wyrzutów sumienia, nie rzygam od pół roku i tyję sobie ... heheh... nawet powiem, że za dużo jem :/ Zaczyna mi to nawet wyglądać na bulimię :/ Przez te lęki zaczęłam się bać, że to schizofrenia, zaburzenie osobowości typu Borderline, a przez swoje myśli, że ZOK.. heh chyba nie ma większego świra na tym forum ode mnie :P
Pojawiły się problemy w związku ... Jesteśmy razem 10,5 miesiąca.. Byliśmy szczęsliwi jak nikt.. I nagle doszło do mnie, że nie kocham mojego Aniołka.. :(:(:( Boże, niesamowity ból... :(:(:( Nie cierpiałabym tak bardzo, gdyby to on mnie nie kochał.. Ale wiem, że ranię i jego i siebie.... A siebie poprzez to, że on cierpi... Próbowałam wiele razy skończyć, ale on chce ze mna być pomimo wszystko... Qrde, czemu jestem taka pusta...? :(:( Czemu nie potrafię docenić takiej miłości...? Wiem, że wiele dziewczyn dałoby się powiesić za takiego faceta, a ja wybrzydzam ... :( Jestem zwykłym pustakiem, yrachowanym, egoistycznym i bez uczuć.. Oj tak, ja nie mam żadnych uczuć... ŻADNYCH .. :( Nie chce mi się żyć... Czekam tylko na zgonik.. :( W dupie mam już wszystko..
Dziewczyny, nie byłam w stanie przeczytać Waszych postów, ale wierzę, że wlaczycie.. heh, ja myślałam ,że jestem już zdrowa i co sie okazuje - wcale tak nie jest ... Nie potrafię Wam nic napisać oprócz tego, byście doceniały to co macie.. Nie wybrzydzajcie... I nie bierzcie mnie za przykład... Przykro mi, ale żadne teraz ze mnie wsparcie :/ Trzymajcie się...

Działanie funkcji a zaburzenia psychiczne

Dobrze, jeśli chodzi o mnie...
Od października cierpię na bezsenność. Potrafiłam wytrzymać miesiąc, sypiając niemal dwie godziny dziennie i pracować w ciągu dnia na pełnych obrotach, po czym ponownie się kłaść i nie przespać większej części nocy. Dopiero na kompletnym wyczerpaniu i załamaniu psychicznym, zdecydowałam zabrać się do lekarza i poprosić o skuteczny lek. Skrupulatnie mnie przebadano i stwierdzono występowanie zaburzeń depresyjno-lękowych. Wszystko zostało wywołane nerwicą, która towarzyszy mi od dość dawna, tylko wcześniej nie traktowałam ją, jak coś uciążliwego i nie kierowałam się z nią do lekarza. Ogromny błąd, bo wywołała paskudny bajzel. Na leczenie zdecydowałam się zabrać dopiero niedawno i sukcesywnie walczę z cholerstwem.
Nie sądzę, bym miała wzmocnione działanie jakichś funkcji, bez problemu dogaduję się z osobami należącymi zarówno do 'dobrej potencjalnie relacji', jak 'potencjalnie niekorzystnej'. Może dostrzegany optymizm u INFp trochę mnie ostatnio zawiódł i rzadziej chodzę uśmiechnięta, ale ostatnio znów staram się go przywrócić.

Moja mama [INFj ] ma odchyły w stronę osobowości anankastycznej. Wszystko musi być utrzymane w nienagannym porządku, nie przyjmuje żadnych argumentów krytyki kierowanych w jej stronę [uważa się za świętą], dominuje u niej przesadny perfekcjonizm, unika znajomości. Żyje wyłącznie światem określonych, nieco chorych zasad. Też ma zdiagnozowane zaburzenia depresyjno-lękowe i męczy się z bezsennością odkąd skończyła 16 lat. To od niej to przejęłam. Z tą różnicą, że ona nie korzystała z pomocy psychologa, tylko próbowała walczyć tym za pomocą leków [ha, to dowodzi znikomą ich skuteczność]. Przede wszystkim ma spotęgowane , z którym można szajby dostać i trochę, jakby nadużywała polara, gdy znowu stara się postawić na swoim.

1

Kochani
mam do Was małe pytanko mam rozpoznanie "zaburzenia depresyjno lękowe" i chciałam w związku z tym zapytać czy to oznacza dokładnie to samo co DEPRESJA ? z góry dziękuję za odpowiedzi.

1

Nie, to nie oznacza tylko depresji oznacza ze w obrazie choroby współistnieja zarówno zaburzenia depresyjne jak i nerwicowe(lękowe). Mowie ''zaburzenia'', poniewaz ani depresja ani nerwica nie jest choroba w pelnym tego słowa znaczeniu, jest tylko, a moze aż zaburzeniem.Pozdrawiam:):)

1

Byłam, powiedziałam i stwierdzono, że mam zaburzenia depresyjno-lekowe. Wyszłam z garscią recept- Afobam, Xetanor i Cloranxen

1

Cytat:A powiedzcie mi zaburzenie depresyjno - lekowe to nerwica czy depresja? bo już się pogubiłam....


To istny mix jednego i drugiego... Tak jakby połączyć NL z depresją...

1

1507 ja też nieraz czuję lęk przed samym sobą.
Jeśli chodzi o mnie, to pojawiło się to gdy lekarz gwałtownie odstawił mi Lexotan. W sumie wtedy to bałem się wszystkiego - całego świata, który mnie otacza. Później niecały rok brałem chlorprothixen i sulpiryd. Im dłużej to brałem, tym czułem się coraz gorzej. W końcu się "wkurzyłem" no bo ile można brać te leki, a poprawy nie ma wcale. Poprosiłem lekarkę o to, że chcę schodzić z dawek. Stopniowo zaczynałem czuć się coraz lepiej. Później była mile zaskoczona jaka jest poprawa i doszła do wniosku, że nie mam zaburzeń na neuroprzekaźnikach . Po takim okresie regularnego zażywania nie ma jednak cudów - coś w tej głowie zostało rozregulowane.
1507czytając twoje wcześniejsze posty doszedłem do wniosku, że u Ciebie tak jak i u mnie lekarze za dużo "nagmerali". Nie można tak "skakać" i ciągle zmieniać leków jak to niektórzy z nich robią (ja też miewałem takie "zjazdy depresyjne" nawet po odstawieniu Coaxilu).
Jeśli chodzi o Sulpiryd o którym wspominałeś wcześniej, to o ile dobrze pamiętam powoduje on zmiany hormonalne. Skutkiem długotrwałego zażywania tego leku może być: obniżenie libido, niepokój, depresja, uczucie zmęczenia, drażliwość, labilność emocjonalna (wszystko to, może oczywiście występować bez brania tego leku). Ja u siebie zaobserwowałem praktycznie wszystkie te objawy. Najgorzej było z popędem płciowym. Gdy brałem te leki to właściwie był on równy 0. Nawet gdy wcześniej byłem nerwowy tak nie było (a wiadomo, że ma to wpływ na te sprawy).
Myślę, że jest to także zasługa Chlorprothixenu. Czułem się po nim jak emeryt. Gdy wcześniej spokojnie podciągałem się na drążku kilkanaście razy, to po tym z ledwością zrobiłem trzy powtórzenia. Gdy odstawiłem lek, to po około 2 miesiącach wróciło to do normy.
Najgorsze jest dla mnie to, gdy lekarz daje najpierw coś na uspokojenie, a później na pobudzenie (Sulpiryd ma działać aktywizująco). A w praktyce sprowadza się to do tego, że człowiek stopniowo aczkolwiek regularnie wyniszcza swój organizm. Najpierw dostaje coś żeby usnąć, a później żeby był w stanie rano wstać trzeba go "reanimować". Dać mu "kopa" na cały dzień. I tak wkoło. Przecież tak nie można żyć!!!
Ja, gdy brałem chlorprothixen rano i wieczorem byłem strasznie "przymulony". Gdy ktoś mówi, że wstał rano lewą nogą, to ja z całą odpowiedzialnością mogę powiedzie, że wstawałem na czworakach .
Nagła zmiana porannej dawki chlorprothixenu 15mg na sulpiryd 50mg spowodowała, że czułem się jakbym był w wesołym miasteczku. Cały dzień miałem wrażenie jakbym jeździł windą, nieważne czy leżałem czy stałem.

1

to w takim razie zacisne zęby i spróbuje wytrzymać. Linka a Ty na co przyjmowałaś Seronil?, na depresje?..ja mam stwierdzone zaburzenia depresyjno-lękowe..

1

rozumiem pytam bo też miewam derealizacjie, ale lsą to odczucia chwilowe , takie wyobcowania przeraża mnie to i mam zrypane myśli, i lęki bałem się że to psychoza lub schiza lecz powiedziano mi że to są zaburzenia lękowe, zwane nerwica depresyjno lękową która nasiliła mi się a w zasadzie przyszłą gdy sparaliżowało mnie na ulicy po pijaństwie i po tym fakcie bałem się że znów mnie to spotka, a w efekcie czego z czasem dostawałem ataku paniki w domu pracy, na ulicy w sklepie, a potem doszły problemy w pracy lekki mobing i poleciało, przez jakiś rok nie odczuwałem derealizacji lecz tylko lęki podczas zażywania leków, później dopiero zacząłem odczuwać poczucie dziwności otoczenia , myślałem że to skutek ubozny leków lecz lekarz mnie zapwniał że to normalka przyzaburzeniach lękowych, po odstawieniu poczucia wyobcowania stawały sie silniejsze i z m-ca na m-ac częstsze towarzyszył mi przy tym lęk taki mroczny i wskutek takiego odczuwania cholernu dół, zacząłem mysleć w tedy o chorobie psychicznej, czy podczas leczenia coś takiego nie zaczęło mi sie objawiać powstawać. Gdy coś pukneło zgrzytnęło w mieszkaniu biegłem szukać źródła tego czy nie wydawało mi się, wyostrzyły mi się zmysły w poszukiwaniu jakiś nie typowych zachowań zapachów i dźwięków, na ileś tam przypadków 2 razy nie udało mi się ustalić pochodzenia dźwięku i jakiegos zapachu. Cały czas bałem się że mam tą chorobę, gdy tylko czułem sie nie swojo obco ogarniał mnie lęk że jestem psychicznie chory, gdy przyszła zjechana myśl na jakiś temat np. ostrych narzędzi to myślałe że jestem chory na psychozę lub schizę. Miałem testy u psychologa odpowiedziałem na 530 pytań powiedziano mi że nic ztych rzeczy niemam że to nerwoica, im bardziej o tym myśle to tym bardziej mogę dostawać na tle nerwowym objawów choroby której nie mam, mam bardzo bujną wyobraźnie pod ty względem

1

witam wszystkich serdecznie. Mam 26 lat meza i coreczke o tym ze mam nerwice dowiedzialam sie 2 lata temu to co przezylam to byl szok .Nie wychodzilam z domu wszystkiego sie balam a najbardziej chyba siebie balam sie ze cos komus lub sobie zrobie.Nie moglam jesc spac nie moglam sie nawet mys bo balam sie ze utopie lub zemledje, w tym czym chodzilam w tym spalam caly czas sie trzeslam bez przerwy myslalam ze za chwile zemledje ze mam raka mozgu lub zoladka calymi dniami bolala mnie glowa zoladek kregoslup , nie moglam zajmowac sie mala plakalam a wyjscie po za drzwi mieszkania to byl horror.Wyobrazcie sobie ze balam sie nawet ogladac tv bo myslalam ze za chwile powiedza ze kogos zabilam lub ze zrobilam cos innego, nie moglam patrzec sie nawet w okno bo balam sie ze przez nie wyskocze , winda schody ludzie wszystko bylo dla mnie zagrozeniem najpierw trafilam na oddzial ogolny psychiatr. w celu wyciszenia a nastepnie przyjeto mnie po za kolejka na oddzial nerwic.Dopiero tam uzyskalam pomoc zmieniono mi lek na bioxetin ,depakine chrono, dostawalaM TEZ AFOBAM PROPRANOLOL I chydrox.... . bo 2 tygodniach brania bioxetinu zaczelo mi sie poprawiac i w koncu moglam uczestniczyc w psychoterapii. wiezcie mi ze ona nie jest zla (mowa o psychoter. grupowej).bo to wlasnie ona a nie leki ma nam najwiecej pomoc, chodzi o to aby dotrzec do swojego wnetrza i dowiedziec sie skad to sie u nas bierze bo zazwyczaj poczatek naszej choroby ma poczatek w dziecinstwie lub jakims zdarzeniu z naszego zycia.Poniewaz moj przypadek oceniano na ciezki a djagnoza brzbiala NERWICA LEKOWA,OSOBOWOSC EMOCJONALNIE NIEDOJRZALA,ZABURZENIA NERWICOWE DEPRESYJNE CHIPOCHONDRYCZNE SEKSUALNE I PSYCHASTENICZNE wyszlam z oddzialu nie do konca wyleczona ale cieszylam sie ze moj stan choc troche sie poprawil ze moge zaczac pomalutku funkcjonowac a psychoterapia pomogla mi odkryc skad to mam i po niej umiem tez walczyc o swoje .Nadal boje sie chodz juz w miejszym stopniu wychodzic z domu ,jezdzic winda boli mnie czesto glowa brzuch itd ale jest lepiej niz bylo i z tego sie ciesze.Wiem ze czeka mnie kolejny pobyt w szpitalu na psychoterapii ale jesli moj maz sie w koncu zgodzi pojade tam z wielka checia bo wiem ze po tej wizycie bedzie jeszcze lepiej .Takie szpitale dla osob nerwowo chorych nie sa zle to nie sa oddzialy zamkniete trzba uczestniczyc tylko w zajeciach(psychoterapia muzykoterapia , psychorysunek i kilka innych) potem masz czas dla siebie mozesz wychodzic nawet po za teren szpitala ale mysle ze lepiej jest zostac na oddziale i przebywac z osobami ktore maja podobne problemy bo wlasnie od siebie nawzajem mozemy sie wiele nauczyc .POZDRAWIAM :)

[ Dodano: Sro Kwi 19, 2006 10:11 pm ]
Sorki za bledy ale pisalam w pospiechu

1

Dzięki dziewczyny :) W zaszdzie to zadałam to pytanko dlatego że od dwóch lat(wtedy też zaczęły się moje problemy z lękiem),mam podwyższone leukocyty.Generalnie, jeszcze zanim trafiłam do psychiatry zaczęłam mdlec na ulicy i w ogóle dostałam klaustrofobii(której nigdy nie miałam),więc zaniepokojona poszłam do lek.rodzinnego.(tak apropo nie nawidzę chodzic po lekarzach).No cóż,wtedy się już wystraszyłam,no i rodzinka......Wtedy właśnie(2 lata temu)pani doktor najpierw zleciła badania,i niespodzianka 13700 leukoc.(norma 4-9 tys.)przy OB w normie.No i dylemat....dlaczego???Powiem Wam szczerze że albo ja mam takiego pecha albo rzeczywiście bez kasy nie da się nic załatwic dzisiaj.Totalna olewka.Niestety to człowieka zniechęca.Zaden lekarz nic nie wie i tyle..Sama dla siebie sprawdziłam po tych dwóch latach, kurcze-to samo.Już naprawdę nie wiem skąd taki rozrost?Stąd moje pytanie.Dziękuję za wszystkie ewentualne odpowiedzi

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:53 am ]
Pozwolę sobie napisać po tak długim czasie ,bo być może ktoś również miał z tym (lub ma) problem...więc..dostalam dziś takką wiedomość od hm ,podejrzewam iż ktoś wie o czym pisze,a mianowicie:

"w przypadku pacjentow z zaburzeniami lękowymi i depresyjnymi moze
w morfologii wystepowac umiarkowany wzrost ( 13700 to poziom
umiarkowany)
jesli chcesz wiecej informacji polecam ci anglojezyczne pismiennictwo
albo w googlach wpisywac angielskie nazwy w tym przypadku leukocytosis
depression

w leukocytozie nie ma podzialu na ciezka , umiarkowana czy lekka...tzn nie są te progi

arbitralnie zdefiniowane.

leukocytoza moze współistnieć z zaburzeniami depresyjnymi i lękowymi. Nie jest jednak jasne niestety

w jakim mechanizmie. na potwierdzenie

The Relationship of Depression and Stressors to Immunological Assays: A Meta-Analytic Review

Eric P. Zorrilla, Lester Luborsky, James R. McKay, Robert Rosenthal, Arlene Houldin, Anne Tax, Ruth McCorkle, David A. Seligman and Kelly Schmidt

University of Pennsylvania, Philadelphia, Pennsylvania

jest to metaanaliza przeprowadzona w uniwersytecie w philadelphi. Metaanaliza to obok przegladu systematycznego najbardziej wiarygodne

źródło medycznej informacji. na jej podstawie można wyciągnąć wnioski jakie napisalem wyżej --> w niejasnym mechanizmie moze dojsc do wzrostu białych krwinek w zaburzeniach

depresyjnych i lękowych. Takiego zjawiska nie udowodniono w przypadku schizofrenii. najczęściej rozsnącą subpopulacją białych krwinek są neutrofile. na morfologii oznaczane

sa najczęsciej jako NEU.

to nie są jednak moje kliniczne doświadczenia. pisze to tylko na podstawie tego, co wygrzebalem z publikacji"

Mam nadzieję że być może kogoś to uspokoi tak jak mnie :)))

Pozdrawiam

Niusy

meg cierpi na nerwicowe zaburzenia z komponentą lekową i depresyjną...miejmy nadzieje, że z tego wyjdzie

Spastyka - Baclofen

BACLOFEN (Polpharma, PL): tabl. 10 mg i 25 mg.

Zastosowanie
Baklofen jest stosowany w stanach skurczowych mięśni szkieletowych pochodzenia rdzeniowego (w stwardnieniu rozsianym, na tle infekcyjnym, zwyrodnieniowym, urazowym, nowotworowym lub o nie znanej etiologii).
Gorsze wyniki uzyskuje się w stanach spastycznych pochodzenia mózgowego; w tych stanach oraz u chorych w podeszłym wieku wskazane jest ostrożne stosowanie leku.

Interakcje
Baklofen może nasilać objawy uboczne leków dzialających na o.u.n., etanolu, pochodnych benzodiazepiny i kwasu barbiturowego oraz leków przeciw parkinsonizmowi.
Trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne mogą nasilać dzialanie baklofenu i wywołać nadmierne zmniejszenie napięcia mięśniowego.
Może nasilać dzialanie leków obniżających ciśnienie tętnicze.

Przeciwwskazania
Nadwrażliwość na baklofen, choroba Parkinsona i atetozy. Ostrożnie stosuje się w przypadkach niewydolności nerek lub wątroby, w chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy, zaburzeniach psychotycznych, stanach splątania, zaburzeniach krążenia mózgowego i niewydolności oddechowej.
U chorych na padaczkę może być stosowany tylko pod warunkiem kontynuowania leczenia przeciwdrgawkowego.

Ciąża
Nie należy stosować w I trymestrze.

Karmienie piersią
Nie należy stosować.

Działania niepożądane
Zazwyczaj obserwuje się je na poczqtku leczenia i podczas szybkiego zwiększania dawek. Najczęściej występuje senność, czasem suchość w ustach, depresja oddechowa, osłabienie, splątanie, zaburzenia równowagi, bóle głowy i bezsenność.
Rzadko występują: euforia, stany depresyjne, parestezje, bóle lub uczucie osłabienia mięśni, niezborność, drżenie, oczopląs, omamy, zaburzenia akomodacji. Może obniżać próg drgawkowy u chorych na padaczkę. Ponadto mogą wystąpić nudności na początku leczenia, zaparcia, biegunka i wymioty, obniżenie ciśnienia tętniczego, zwolnienie czynności serca, zaburzenia w oddawaniu moczu (do zatrzymania moczu włącznie), zaburzenia widzenia, wysypki skórne, nadmierne zmnieiszenie napięcia mięśniowego.
Czasem może paradoksalnie nasilić spastyczność u niektórych chorych.
Zbyt szybkie przerwanie podawania baklofenu może prowadzić do poważnych zaburzeń psychotycznych. Dawki należy zmniejszać stopniowo, w ciągu co najmniej 2 tyg.

Dawkowanie
Doustnie dorosłym początkowo 5 mg 3 razy dz. podczas posiłków. Dawkę zwiększa się co 3 dni o 5 mg do ustalenia indywidualnej dawki optymalnej - ok. 30-60 mg na 24 h (ok. 1 mg/kg mc. na24 h), wyjątkowo w warunkach szpitalnych do 100-120 mg na 24 h.

Uwagi
Podczas leczenia nie należy prowadzić pojazdów mechanicznych, obsługiwać maszyn, pić napojów alkoholowych.

TO JA PO RAZ 1

Już kiedyś wchodziłam na to forum jakies 2 lata temu a pożniej gdzieś je zgubiłam. W głowie mam chaos. Czuję obojętność. Mam w głowie zawsze pełno myśli, w histeryczno nerwicowy sposób jestem skoncentrowana tylko na sobie. Gdy jestem w domu jest okej. Nie mam odwagi niczego zmieniać. Nienawidze najmniejszej cząstki siebie. Uważam że mnie nie ma, nigdy nie mogłam wybrać swojej tożsamości a może samo za mnie powinno się wybrać...Mam 20 lat jestem na 1 roku studiow. Niedawno lekarz rodzinny przepisał mi psychotropy bo wdłg skali becka mam nastrój depresyjny wysoko powyżej normy. Ale ja byłam u niego bo potrzebowałam zwykłej uwagi , taka ze mnie już osoba skoncentrowana na sobie a on nie chciał mnie wysłuchać żeby to zinterpretować zresztą wstydziłabym się powiedzieć cokolwiek i teraz boje się brać te leki ze względu na skutki uboczne. EFECTIN 75. Mam pustke w głowie nie wiem co napisać dzisiejszy dzień wiązał się z ucieczkami, rozmowa z kimś dodała mi otuchy ale zajęłam nią czas i straciłam przez przypadek szanse na zaliczenie i przez to znienawidziłam wszystko ,siebie, widmo porazki, znowu dół. Natłok fatalnych myśli. Czuję obojętność ale czuję też lęk. Zaplanowałam sobie że zacznę przemiane od zaakceptowanie siebie jaką jestem, troche nieporadną. Ale nie mogę bo tego najbardziej w sobie nie znoszę, nienawidzę także słabości u innych. Jestem pefekcjonistką i odczuwam pełno negatywnych uczuć. Przeczytałam masę teorii, wydaje mi się że już nic nie zmienię. Miałam chwile ozywienia związaną z przepisaniem leku i nadzieją ale nie zdecyduję się chyba brać bo mam pełno zaległości, a on nie pomaga w nauce. Co roku przymierzam się do psychoterapii, 3 lata temu odpadłam, w tym roku nie podjęłam, czekam na następny rok psychoterapii grupowej do tego czasu mam w "planie "wszystko zawalić i nie dać sobie nic bo nie zasługuję i przez nauke nie dam rady ;("Nie czuję żadnych emocji, czuje nienawiść. U mnie w rodzinie nikt nie ma łatwych emocji. Wszyscy nerwowi bardzo. Tyle napisałam na swój temat i z góry przepraszam za egoizm. Nie mam myśli samobójczych, sklasyfikowanych zaburzeń typu bulimia czy cięcie się. Mam ochotę rzucić sie pod samochód, maltretować w myslach swoje ciało ostrymi narzędziami, ale to w sferze wyobrazni upust złych emocji. Czysta nienawiść nic więcej. Wiem ze nie jest najgorzej ale dla mnie trochę niefajnie. Z góry dziękuję za przeczytanie poświecenie uwagi. Nie mam siły udawac przed sobą ze jestem silna, szczęśliwa, dlatego napisałam, bo udawanie w najmniejszym stopniu mi nie wychodzi:(

dystymia

---------- 15:17 10.03.2008 ----------

Inne nazwy to:depresja nerwicowa, depresyjne zaburzenie osobowości, przewlekła depresja z lękiem, więc to co Ty piszesz pewnie też. A zapisano Ci jakieś leki?

---------- 15:39 ----------

Psiakrew, przecież wiem co chcę zrobić, tylko odrobinka motywacji- jak już zacznę, to później będzie łatwiej, a tekst może i Tobie się przyda:

Program na 24 godziny:
,, Każdego dnia ze wschodem słońca dusza ma rodzi się na nowo".
Właśnie dzisiaj chcę przeżyć ten dzień dobrze.
Chcę przeżyć go tak , jak nie miałabym odwagi żyć przez resztę mojego życia.
Właśnie dzisiaj chcę być szczęśliwa.
Wierzę, że prawdą jest ,, Ludzie są na tyle szczęśliwi na ile postanowią nimi być". Właśnie dziś chcę dostosować się do tego co jest , a nie próbować dostosowywać wszystkiego do moich własnych życzeń. Chcę sprostać mojemu losowi. Właśnie dziś chcę ćwiczyć mój umysł. Chcę poznawać rzeczy godne poznania. Chcę nauczyć się czegoś użytecznego. Chcę czytać coś wymagającego wysiłku, myślenia, uwagi.
Właśnie dziś chcę ćwiczyć moją wolę na 2 sposoby:
1. zrobię coś dobrego
2. dokonam co najmniej 2 rzeczy na które zwykle nie mam ochoty.
Właśnie dziś chcę mieć plan postępowania, mogę nie trzymać się go ściśle, lecz chcę uchronić się od pochopności i niezdecydowania.
Właśnie dziś znajdę spokojną chwilę dla siebie aby się odprężyć.
Spojrzę wtedy na moje życie z innej perspektywy. Właśnie dziś chcę cieszyć się tym co piękne. Ufam, że dając z siebie dużo światu, dużo przez to zyskuję. Właśnie dziś chcę być zgodna z otoczeniem, chcę dobrze wyglądać, być odpowiednio ubrana, mówić spokojnym tonem,być uprzejma i zmieniać tylko siebie samą, nikogo innego.

dropped another pill to calm me, to find me,to kill me

mnie się ten wiersz podoba, choć moim zdaniem nie jest do końca życiowy, bo nie całkiem odpowiada prawdzie...

z tabletką (tego rodzaju) miałem i miewam kontakt sporadycznie - przez pół mojego życia zmagałem się ze stanami lękowymi i depresyjnymi stawiając na psychoterapię a potem na rozmaite pomysły własne z wykorzystaniem wszystkiego wokół co przynosi życie - ta ostatnia metoda okazała się najskuteczniejsza (w zaleczaniu, choć nie w trwałym wyleczeniu...)

myślę jednak, że tabletka jest czasami niezbędna - ratuje życie, pomaga przetrwać najgorsze, itp. na dłuższą metę jednakże i traktowana jako podstawowy środek zaradczy, to już jednak faktycznie "prezentuje się" ona wówczas jak w tym wierszu, moim zdaniem

o ile sprawa nie dotyczy zaburzeń psychotycznych, tylko lżejszych, to nie warto z tabletką zaprzyjaźniać się na stałe, według mnie...

właśnie niedawno zapytałem znanego mi psychiatrę, co sądzi o pewnym przypadku zdiagnozowanej schizofrenii (chodziło mi o moją koleżankę), która najwyraźniej jakby u niej... nie występuje od kilku lat (po jednym jedynym epizodzie psychotycznym, kiedy była hospitalizowana przez 3 miesiące) - zapytałem, czy to oznacza, że ta choroba została u niej WYLECZONA "pigułką", czyli neuroleptykiem a on odpowiedział mi szczerze (za co ma u mnie dużego plusa!! ): - nie sądzę, żeby obecnie stosowane leki mogły spowodować coś takiego jak WYLECZENIE tego typu choroby... Po prostu, ta choroba się wycofała a nie została "wyleczona"...

osobistej refleksji pozostawiam zatem kwestię skuteczności stosowania "pigułki" jako środka ku WYLECZENIU a co za tym idzie, również kwestię tego czemu zatem może służyć jej stosowanie a czemu już niestety nie...

a propos, zna ktoś może jakąś pigułkę na bunt przeciwko własnym osobistym ograniczeniom, frustrującemu poczuciu odrzucenia i braku empatycznego kontaktu z drugim człowiekiem...? - przez tydzień mógłbym pobrać, żeby mi trochę ulżyło bez własnego wysiłku a potem... znowu do roboty, niestety...

40 % kobiet i 20 % mężczyzn ma objawy depresji

(dane z Polski, Czech i Rosji, międzynarodowa publikacja
w The British Journal of Psychiatry (2006); 188; 359-365

Najczęstsze postaci depresji

- Epizod depresyjny (F.32)
- Zaburzenia depresyjne i lękowe mieszane (F.41.2)
- Zaburzenia depresyjne nawracające (F.33)
- Dystymia (F.34.1)

Objawy epizodu depresyjnego wg ICD-10
· Czas trwania : co najmniej 2 tygodnie
· Co najmniej 2 objawy podstawowe

1. Obniżenie nastroju ( przez większość dnia i codziennie)
2. Utrata zainteresowań i/lub odczuwania radości
3. Spadek energii, nadmierne zmęczenie

· Co najmniej 2 objawy DODATKOWE

1. Utrata wiary w siebie i poczucia własnej wartości
2. Nieracjonalne poczucie winy
3. Nawracające myśli o śmierci i samobójstwie
4. Skargi na problemy z pamięcia i koncentracją uwagi
5. Zmiana aktywności (spowolnienie lub niepokój)
6. Zaburzenia snu
7. Zmiana apetytu (utrata łaknienia)

Leczenie farmakologiczne depresji min. 6 miesięcy:

1. Leczenie ostrej fazy (6-12 tygodni= 3 miesiące)
2. Leczenie podtrzymujące (co najmniej 6 miesięcy)
3. Leczenie profilaktyczne, zapobiegające nawrotom (>1 roku= kilka lat)

Jeżeli w ulotkach załączonych do poszczególnych leków zawarta jest informacja, że lek NIE POWODUJE UZALEŻNIENIA , bądźcie ostrożne, bo małym drukiem dodany jest tekst: Leku nie należy odstawiać nagle. Dawkę należy zmniejszać stopniowo przez 7 do 14 dni.

Działania niepożądane przy leczeniu farmakologicznym:

1. bóle brzucha i nadbrzusza (występują rzadko i są nieznacznie ! ( nasilone,
2. uczucie suchości błon śluzowych w jamie ustnej,
3. jadłowstręt, nudności, wymioty, zaparcia, wzdęcia,
4. bezsenność, senność, koszmary nocne, osłabienie,
5. tachykardia, skurcze dodatkowe w okolicy serca,
6. zawroty i bóle głowy, omdlenia, drżenia, uderzenia gorąca,
7. trudności w oddychaniu, w przełykaniu,
8. bóle mięśniowe, bóle pleców

Powyższe dane pochodzą z ulotki reklamującej najnowszy lek o nazwie COAXIL

Kilka lat bezskutecznego leczenia.
Może lepiej w tym czasie ( równocześnie lub tylko) poddać się psychoterapii behawioralnej?

Podczas Ogólnopolskiej Konferencji pn. Postępy Neuropsychiatrii i Neuropsychologii, która odbyła się w dniach 30.11-1.12.2006 r. w Poznaniu, wybitni lekarze z zakresu psychiatrii i neurologii - mimo nadzoru marketingowego przemysłu farmaceutycznego - wskazywali na nieskuteczność farmakoterapii bez równoczesnej psychoterapii. Kilku profesorów odważnie nawoływało do większego udziału w leczeniu depresji psychoterapii poznawczo-behawioralnej.

Męty a psychika

Witam wszystkich.

Nie wiem czy w dobrym miejscu założyłem ten temat...

Prosiłbym Was abyście dokładnie przypomnieli sobie okres w którym zaczęliście zauważać męty. Chodzi mi zarówno o dzień w którym one się pojawiły jak również zależy mi (może nawet bardziej) abyście przeanalizowali okres przed ich pojawieniem się. Analizę taką dokonajcie pod kątem trudnych chwil, przeżyć lub różnych kryzysów psychicznych. Cokolwiek Wam się przypomni... może macie w rodzinie alkoholika i w okresie przed pojawieniem się mętów nastąpił w związku z tym jakiś kryzys, może mieliście jakieś problemy w pracy, mocno stresujące sytuację... może przypomni się Wam jakiś epizod depresyjny jakiś mocno stresujący okres w życiu... cokolwiek co uważacie za ważne. Na pewno wiecie o co mi chodzi

Kolejne moje pytanie : czy ktoś z was zmaga się z problemami natury psychicznej. Np : depresja, nerwica, zaburzenia lękowe, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne itp. - chodzi mi głównie o tych którym postawiono taką diagnozę.

Chciałbym również abyście określili ogólnie swój portret psychologiczny. To znaczy czy należycie do osób wrażliwych przeżywających wszystko mocno, czy macie tendencje do zapadania w stany depresyjne, czy przeżywacie stany lękowe itp. - tutaj głównie chodzi mi o osoby które same o sobie mogą tak powiedzieć i żaden lekarz nie stwierdził zaburzeń.

Na sam koniec opiszcie swój stosunek do troski o własne zdrowie. Głównie od strony myślowej. Czy szybko przypisujecie sobie choroby na podstawie objawów, czy macie tendencje do zapadania w dołki z powodu problemów zdrowotnych, czy bardzo boicie się chorób itd.

Podczas długich przemyśleń oraz na podstawie własnych doświadczeń skłaniam się ku pewnej teorii na temat mętów. Dlatego też proszę Was o odpowiedzi na moje pytania. Jeśli ktoś nie ma na to ochoty to nie musi pisać co mu konkretnie dolega bo w gruncie rzeczy nie chodzi tutaj o to, ale np o sam fakt że coś dolega. Oczywiście później wyjaśnię i opiszę moje przemyślenia oraz doświadczenia.

medytacja

tak, podobno coś tam grozi... zaraz... szukam...

Medytacja jest również bardzo niebezpieczna - niebezpieczeństwo medytacji wiąże się z tym co w TM nazywa się odstresowaniem zaś w zen makio. Kiedy regularnie intensywnie medytujemy po pewnym czasie (zależy to od intensywnosci medytacji oraz naszej osobowości - najczęściej wymaga to kilka miesiecy praktyki) do naszej świadomości zaczynają dostawać się wyparte negatywne treści emocjonalne o dużej sile oddziaływania. Mogą one przybierać różne formy od przerażajacych wizji w trakcie medytacji do silnych stanów depresyjno lękowych, które mogą przenosić się na okresy niemedytacyjne. Oczywiście makio samo w sobie nie jest niebezpieczne o ile ktoś się go spodziewa, potrafi je rozpoznać i właściwie z nim postępować - nieoceniona pomocą jest tu doświadczony nauczyciel o ile mamy do niego i do metody pełne zaufanie. W prawidłowo prowadzonym treningu makio ma olbrzymi wpływ terapeutyczny - mozna powiedzieć, że jest to dezintegracja pozytywna poprzedzająca przemianę. Niewłaściwy stosunek do tego procesu kiedy się pojawi zawsze jest fatalne w skutkach prowadzi do poważnych trwałych zaburzeń w psychice.

Aby to zilustrować przytoczę opis przypadku pochodzacy z artykułu amerykańskiego psychiatry, który wykorzystywał medytację zen i to zjawisko w terapi pacjentów.

Pewnego razu przyszła do niego kobieta cierpiaca na pewne zaburzenia osobowości, której jako terapię zalecił praktykowanie co noc 10 min. zazen twarzą do ściany po ciemku.
Kobieta rozpoczęła praktykę w której towarzyszył jej mąż, który towarzyszył jej podczas wizyty. Był to człowiek cichy sprawiajacy wrażenie wystraszonego, bardzo niesmiały.

Po kilku tygodniach rano wpadł do niego ów starszy mężczyzna ogromnie wzburzony krzycząc jak mógł zalecić jako terapię coś co prowadzi do takich efektów.
Kiedy w końcu udało się go lekarzowi uspokoić mężczyzna opowiedział, że siedział regularnie z żoną a ponieważ spodobało mu się to zaczą przedłużac okres medytacji i medytowac samodzielnie. Noc wcześniej podczas medytacji nagle na ścianie przed która siedział pojawił się tygrys i ogarnęło go potworne przerażenie więc uciekł z krzykiem a przerażenie nie opuszczało go do rana.

Lekarz wysłuchawszy historii wytłumaczył staruszkowi czym jest makio i zalecił kontynuowanie medytacji i nie przerywanie jej bez wzgledu na to co się będie działo (kiedy pojawia się makio nie wolno pod żadnym pozorem przerywać medytacji.

W jakiś czas potem lekarz spotkał staruszka - to nie był ten sam człowiek - znikną gdzieś zastraszony, niesmiały mężczyzna w jego miejsce pojawił sie radosny pełen energii szczęśliwy człowiek.

Opowiedział lekarzowi, że kiedy zgodnie z jego wskazówkami kontynuował medytację pojawiły się przerażające wizje - demony krążyły wokół niego ciagnęły go za ramiona mówiąć mu, że jeśli nie przerwie medytacji umże. Przerażenie było nie do opisania staruszek jednak kontynuował medytację, aż w końcu wszystkie przerazające wizje zniknęły i poczuł się uwolniony od wszystkiego pełen radości życia.

Opisów makio można by mnożyć są przerażające towarzyszy im strach i inne negatywne emocje, którym nie wolno ulegać. Żaden opis nie odda tego czym jest makio - zwłaszcza, że może się ono przejawiać na różne sposoby. Kiedy pojawiają sie doznania mokio nalezy wytrwale kontynuować praktykę dopóki sie go nie pokona - przerwanie praktyki medytacyjnej w okresie przejawienia makio sprawia, że negatywne stany emocjonalne przenoszą się w życie.
Z tego względu jesli ktoś poważnie praktykuje medytację wskazane jest aby miał kontakt z kimś kto przez to przeszedł - najlepiej z doświadczonym nauczycielem, lub psychiatrą rozumiejącym te zagadnienia w innym przypadku kiedy pojawi się makio może go nie rozpoznać i ulegając mu stworzyc sobie mase problemów.

ze strony: http://strony.wp.pl/wp/jaslo3/me.htm

Wątpliwości z rozpoznaniem

Witam wszystkich. Mam pewien kłopot. Od jakichś 5 lat zmagam się z pewnymi dolegliwościami. Otóż, boję się wychodzić z domu, bo obawiam się, że mnie napadną, pobiją, okradną itp. Cała sytuacja rozpoczęła się z mojej głupoty, bowiem przez długi czas zażywałem kiedyś narkotyki, które wywołały u mnie właśnie takie stany. Każdemu mojemu wyjściu na ulicę towarzyszył strach i niepewność, a także obawa przed wyżej wymienionymi zdarzeniami. Wkradła się we mnie poprostu pewnego rodzaju paranoja. Kiedy to wszystko się zaczęło nasilać odstawiłem narkotyki i udałem się do psychiatry. Przez długi czas leczono mnie antydepresantami, lecz to nie przynosiło poprawy. Gdzieś po 2,5 roku leczenia w końcu z niego zrezygnowałem i odstawiłem leki, próbowałem bez leków, ale objawy nie ustawały. Bez leków funkcjonowałem też pewnie koło 2-2,5 roku.
Dodam, że moje funkcjonowanie w społeczeństwie jest bardzo utrudnione. O ile rano mogę jeszcze gdzieś chodzić. Mam takie przekonanie, że rano jestem bezpieczniejszy. O tyle wieczorem wyjście do miasta, czy przechadzka na jakieś rejony oddalone od domu, to duża katorga i lęk. Rezygnowałem już przez to m.in. z korepetycji z j. angielskiego, z pracy. Z korepetycji rezygnowałem dlatego, że musiałem dojeżdżać do innej miejscowości i czułem się tam bardzo nieswojo. Cały czas miałem przeświadczenie, że tamtejsi ludzie wiedzą, że jestem z innego miasta i że mogą mnie zaatakować, pobić etc. W pracy było podobnie (pracowałem w sklepie). Szczególnie pod koniec pracy zdarzało mi się, że miałem przeświadczenie, że napadną mnie w sklepie, zabiorą mi pieniądze z utargu, pobiją mnie. To przeświadczenie ujawniało się szczególnie wtedy, gdy jacyś młodzi mężczyźni stali gdzieś nieopodal sklepu. Właśnie wtedy wydawało mi się, że czekają na mnie. W końcu przez to zrezygnowałem z pracy. Ogólnie można powiedzieć, że te zaburzenia zdecydowanie mi przeszkadzają i nie raz miałem przez to kłopoty i dyskomfort. Mimo wszystko, jakoś funkcjonuje i skończyłem studia (licencjat), staram się ten mój strach przezwyciężać. Niedawno (kilka miesięcy temu) zgłosiłem się do psychologa z moim kłopotem, jednak po opisie moich nieprawidłowości, psycholożka zasugerowała, żebym udał się do psychiatry. Psycholog stwierdziła, że jej zdaniem są to zaburzenia psychotyczne. Byłem u psychiatry i również poparła wersję psychologa. Kiedy zapytałem o diagnozę, dostałem odpowiedź, że na chwilę obecną zapisuje zespół paranoidalny. Przepisała mi Abilify w dawce 15mg. Niestety Abilify kiepsko mi się przyjął i niezbędna była zmiana leku. Obecnie biorę Rispolept w dawce 3mg, jednak też nie mogę powiedzieć, że super się na nim czuję. Co prawda Rispolept uspokaja, ale mam wrażenie, że zrobiłem się na nim apatyczny, mam mniejszą ochotę do życia, ogólnie wdarł się we mnie nastrój depresyjny. Moje wątpliwości wiążą się z tym, czy zostałem dobrze zdiagnozowany i słusznie przyjumuję leki przeciwpsychotyczne. Ja już myślałem sobie, że może jestem poprostu przewrażliwiony i bojaźliwy. Stąd ten lęk przed ludźmi. Dodam jeszcze, że boję się ludzi, ale tylko młodych mężczyzn. Mam wrażenie, że to oni mogą mnie zaatakować itp. Od pewnego czasu (jeszcze przed rozpoczęciem brania leków) ten lęk na ulicy troszkę mi się zmniejszył (pierwszy raz w trakcie trwania tych zaburzeń). Zastanawiam się czy zostałem dobrze zdiagnozowany, czy słusznie przyjmuje leki przeciwpsychotyczne. Czy mam przyjmować w ogóle te leki, czy próbować bez nich. Może ktoś miał taki problem z wychodzeniem z domu? Co o tym sądzicie. Sorki, że tak zanudziłem, ale jakoś miałem taką wewnętrzną potrzebę, żeby napisać tego posta...Pozdrawiam serdecznie.